Miliony gospodarstw domowych ogrzewających domy gazem dostały we wtorek czytelny sygnał z Płocka. Podczas posiedzenia sejmowej komisji do spraw energii wiceprezes Orlenu Robert Soszyński przyznał, że koncern poważnie liczy się z podwyżką taryfy gazowej na 2027 r. Jeżeli ceny na europejskim rynku utrzymają się na obecnym poziomie lub wzrosną, wniosek do Urzędu Regulacji Energetyki będzie wskazywał podwyżkę.
Trzy miesiące, które zdecydują o rachunkach
Jak relacjonuje bankier.pl, Soszyński zastrzegł, że na przesądzanie dokładnego poziomu taryfy jest za wcześnie. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższych trzech miesiącach, bo to notowania gazu z tego okresu wejdą do kalkulacji nowej taryfy. Spółka obrotu z grupy Orlenu, która sprzedaje gaz gospodarstwom domowym, co roku negocjuje cennik z regulatorem, a formalny proces taryfowy rozpocznie się na przełomie listopada i grudnia.
Serwis wnp.pl przytacza wypowiedź wiceprezesa, według której przy utrzymaniu obecnych cen na europejskich rynkach finalny wniosek do URE będzie z pewnością wskazywał wzrost cen. Ostateczną wysokość taryfy zatwierdza prezes URE, który w przeszłości wielokrotnie przycinał oczekiwania sprzedawców. Dla odbiorców oznacza to, że skala ewentualnej podwyżki wyjaśni się dopiero w grudniu, tuż przed wejściem nowego cennika w życie.
Europejski rynek gra przeciwko odbiorcom
Niestety dla polskich odbiorców sytuacja na kontynencie nie napawa optymizmem. Według danych przytaczanych przez money.pl notowania gazu w holenderskim hubie TTF wzrosły we wtorek o 1,7 proc., do 74,80 euro za megawatogodzinę, a od tygodni utrzymują się w przedziale 70 do 75 euro. Rynek pozostaje wrażliwy na każdą informację o dostawach, bo globalna podaż surowca jest ograniczona.
Dodatkową presję tworzą niskie zapasy przed zimą. Unijne magazyny gazu są wypełnione w 72,4 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia dla tego okresu wynosi 87,7 proc. Najgorzej wygląda sytuacja w Niemczech, gdzie zbiorniki są pełne zaledwie w 58,7 proc. wobec historycznej średniej 86,1 proc. Mroźna zima u zachodniego sąsiada oznaczałaby ostrą rywalizację o surowiec na całym kontynencie i kolejne wzrosty notowań, które wprost przełożyłyby się na kalkulację polskiej taryfy.
| Wypełnienie magazynów gazu | Obecnie | Średnia 5-letnia |
|---|---|---|
| Unia Europejska | 72,4 proc. | 87,7 proc. |
| Niemcy | 58,7 proc. | 86,1 proc. |
Źródło: money.pl na podstawie danych Gas Infrastructure Europe
Zobacz również:
BIZNES · 05.10.2026To nie nadmiar obowiązków najbardziej stresuje menedżerów. Badanie wskazuje innego winowajcęTaryfa to większość rachunku
Taryfa zatwierdzana przez URE obejmuje cenę samego paliwa i obowiązuje gospodarstwa domowe oraz najmniejszych odbiorców, którzy nie korzystają z ofert wolnorynkowych. Do tego dochodzą opłaty dystrybucyjne, zatwierdzane w odrębnej procedurze. W praktyce zmiana taryfy sprzedawcy przekłada się na większość pozycji na rachunku, a przy rocznym zużyciu typowego domu jednorodzinnego ogrzewanego gazem każda podwyżka o kilka procent oznacza setki złotych dodatkowych kosztów w skali roku.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Wniosek taryfowy Orlenu będzie też testem dla całego rynku. Grupa obsługuje zdecydowaną większość gospodarstw domowych kupujących gaz w Polsce, więc decyzja prezesa URE wyznaczy poziom odniesienia dla pozostałych sprzedawców. Regulator stoi przed klasycznym dylematem, bo zbyt niska taryfa grozi stratami spółek obrotu, a zbyt wysoka podbije inflację, z którą Rada Polityki Pieniężnej wciąż się zmaga.
Zima zweryfikuje kalkulacje
Paradoksalnie najwięcej w sprawie rachunków Polaków może zdziałać pogoda. Łagodna zima w Europie Zachodniej pozwoliłaby oszczędzić zapasy i zbić notowania TTF jeszcze przed zakończeniem negocjacji taryfowych, co osłabiłoby argumenty za podwyżką. Srogie mrozy zadziałałyby w przeciwną stronę. Soszyński zapowiedział, że precyzyjna odpowiedź w sprawie poziomu taryfy padnie pod koniec listopada lub w grudniu, gdy koncern złoży formalny wniosek do regulatora.
Na horyzoncie jeszcze unijna opłata emisyjna
Taryfa zatwierdzana przez URE to niejedyny element rachunku, który może wzrosnąć. Od 2027 r. zacznie obowiązywać unijny system ETS2, obejmujący opłatą emisyjną paliwa kopalne spalane w budynkach, w tym gaz ziemny. Według szacunków przytaczanych w dyskusji o unijnej dyrektywie budynkowej nośniki energii mogą przez to podrożeć nawet o 25 proc. Oznacza to, że nawet jeśli regulator przytnie wniosek taryfowy Orlenu, w kolejnych latach rachunki za gaz i tak będą rosły z powodów niezależnych od polskiego rynku.
Mechanizm przenoszenia europejskich notowań na polskie rachunki jest przy tym prosty. Polska importuje większość zużywanego gazu, a ceny hurtowe na Towarowej Giełdzie Energii podążają za holenderskim TTF. Spółka obrotu kupuje surowiec po cenach rynkowych, więc każdy tydzień drogiego gazu w Europie powiększa koszty, które następnie trafiają do kalkulacji taryfy. Odbiorcom pozostaje liczyć na łagodną zimę oraz porównywać oferty sprzedawców, bo poza taryfą regulowaną rynek oferuje też kontrakty z ceną gwarantowaną na rok lub dwa.
