W wielkanocną niedzielę 5 kwietnia cena godzinowa energii na polskim rynku spadła do minus 900 zł za MWh. Wytwórcy dopłacali odbiorcom za odbiór prądu, bo słoneczna pogoda i niskie zużycie zalały system energią z fotowoltaiki. Kilka godzin później stawki wróciły do normalnych poziomów, a wieczorem były już wielokrotnie wyższe. Taka huśtawka przestała być na polskim rynku anomalią i stała się codziennością, która zmienia sposób kupowania prądu przez firmy.
Od stabilnego przedziału do cenowego rollercoastera
Jak mówił w rozmowie z wnp.pl podczas Forum Nowego Przemysłu w Katowicach wiceprezes Tauron Sprzedaż Krzysztof Czajka, ceny energii w Polsce są obecnie ekstremalnie zmienne. Jeszcze kilka lat temu poruszały się w przedziale od około 70 do 300 zł za MWh. Dziś w ciągu jednej doby zdarzają się stawki mocno ujemne, a wieczorami i nocą bardzo wysokie.
Skalę zjawiska widać w statystykach. Według serwisu enerad.pl w 2025 r. odnotowano w Polsce rekordowe 315 godzin z ujemnymi cenami energii, a w 2026 r. pierwsze takie godziny pojawiły się już 1 stycznia. W samym maju 2026 r. na Towarowej Giełdzie Energii ujemne stawki utrzymywały się przez 35 godzin. Ujemne ceny występują najczęściej w weekendy i dni wolne, gdy produkcja ze źródeł odnawialnych przewyższa niskie zapotrzebowanie.
Firmy przestały kupować prąd raz w roku
Zmienność wymusiła zmianę strategii zakupowych. Czajka wskazuje, że duże przedsiębiorstwa coraz rzadziej decydują się na jednorazowy zakup energii na cały rok. Zamiast tego kupują prąd w transzach, rozkładając zakupy na miesiące, a czasem na lata, a część odbiorców korzysta z rynku spot i bilansującego. Dla firmowych budżetów oznacza to koniec epoki, w której koszt energii dało się zaplanować jedną decyzją na 12 miesięcy.
Rośnie też zainteresowanie długoterminowymi umowami PPA na zieloną energię, zawieranymi bezpośrednio z wytwórcami. Napędzają je zarówno potrzeba przewidywalności kosztów, jak i wymogi ESG, które każą firmom wykazywać się zakupami czystej energii. Według wiceprezesa Taurona trend przyspiesza szczególnie w Europie Zachodniej, ale kontraktów przybywa też w Polsce, a niemal każdy duży sprzedawca energii ma już platformę do zarządzania umowami PPA albo właśnie ją buduje. Dla wytwórców takie kontrakty bywają warunkiem sfinansowania nowych farm wiatrowych i słonecznych.
Zobacz również:
BIZNES · 17.10.2026Deweloper tnie plan sprzedaży o ponad sto mieszkań. W tle decyzja urzęduMagazyny wywrócą rynek jak wcześniej fotowoltaika
Najciekawsza jest jednak zapowiedź kolejnego przełomu. Czajka przewiduje rewolucję związaną z magazynowaniem energii, porównywalną z tą, którą wywołały farmy fotowoltaiczne i wiatrowe. Magazyny będą kupować prąd w godzinach nadpodaży, gdy jest najtańszy albo wręcz ujemnie wyceniany, i oddawać go w szczycie wieczornym. To zdaniem menedżera Taurona jeszcze bardziej zwiększy zmienność cen i wpłynie na modele kontraktowania energii.
Rynek dostał już zresztą narzędzie, które tę zmienność precyzyjnie mierzy. Od października 2025 r. energia na giełdzie wyceniana jest w okresach 15-minutowych zamiast godzinowych, dzięki czemu widać każdy skok produkcji z OZE. W praktyce oznacza to, że w ciągu jednej doby rozliczeniowej funkcjonuje 96 różnych cen prądu.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zmienność to koszt, ale i okazja
Dla odbiorców przemysłowych rosnąca zmienność to z jednej strony ryzyko, z drugiej szansa na realne oszczędności. Firmy, które potrafią przesunąć energochłonne procesy na godziny taniego prądu, płacą za energię znacznie mniej niż konkurenci kupujący po sztywnej cenie. Coraz więcej zakładów inwestuje też we własne magazyny i fotowoltaikę, by samodzielnie rozgrywać dobowe wahania.
Gospodarstwa domowe na razie obserwują te zmiany głównie z boku, bo większość z nich korzysta z taryf zatwierdzanych przez regulatora. Kierunek jest jednak jednoznaczny. Im więcej źródeł odnawialnych i magazynów w systemie, tym częściej cena prądu będzie zależała od pory dnia, a umiejętność korzystania z tanich godzin stanie się realnym pieniądzem także dla zwykłych odbiorców z taryfami dynamicznymi.
Statystyka długookresowa nie pozostawia złudzeń co do kierunku. Według danych przytaczanych przez enerad.pl od początku 2023 r. do marca 2026 r. na polskim rynku wystąpiło łącznie 631 godzin z ujemną ceną energii, z czego połowa przypadła na sam 2025 r. Każdy kolejny gigawat fotowoltaiki i wiatru będzie tę liczbę podbijał, a magazyny, zamiast wygładzić wykres cen, najpierw jeszcze zaostrzą grę o najtańsze i najdroższe godziny doby.
