Ukraina znów sprzedaje gaz za granicę. Pierwszy raz od wybuchu wojny

15 października na ukraińskiej giełdzie energii wydarzyło się coś, co jeszcze rok temu brzmiałoby jak political fiction. Ukraińskie firmy sprzedały zagranicznym odbiorcom około 12,75 mln m sześc. gazu ziemnego, a nabywców znalazła cała wystawiona oferta. Jak pisze money.pl za Rzeczpospolitą, to pierwsza sprzedaż ukraińskiego gazu za granicę od rosyjskiej inwazji w 2022 r. Kraj, który przez cztery zimy drżał o każdy metr sześcienny surowca, wszedł w sezon grzewczy z nadwyżką.

- Reklama -

Dziewięć milionów euro i cała pula wyprzedana

Wartość transakcji z 15 października wyniosła około 9,36 mln euro. Gaz sprzedawano po 69 do 69,03 euro za MWh, a ceny końcowe okazały się o około 21 proc. niższe od wyjściowych. Spadek cen w trakcie licytacji pokazuje, że podaż przewyższyła oczekiwania samych sprzedających.

Fundamentem tej operacji są rekordowo pełne magazyny. W podziemnych zbiornikach Ukraina zgromadziła już 16 mld m sześc. gazu, najwięcej od 2020 r. Według danych Naftogazu, które przytacza Reuters, ukraińskie magazyny mogą pomieścić łącznie 30 mld m sześc. i należą do największych w Europie. Rząd w Kijowie szacuje, że do bezpiecznego przejścia przez sezon grzewczy potrzeba co najmniej 13,2 mld m sześc., więc obecne zapasy przekraczają ten próg z wyraźnym zapasem.

Nadwyżka ma gorzkie źródło

Za częścią tej nadwyżki stoi jednak dramat ukraińskiego przemysłu. Rosja przeprowadziła już ponad 400 ataków na infrastrukturę energetyczną, a ostrzały ograniczyły produkcję w wielu zakładach, w tym w energochłonnej metalurgii. Mniejsze zużycie gazu przez przemysł oznacza, że więcej surowca zostaje w magazynach. Ukraina sprzedaje więc gaz także dlatego, że część jej fabryk nie jest w stanie go zużyć.

Sprzedaż nadwyżek ma też wymiar czysto finansowy. Naftogaz i prywatni producenci potrzebują gotówki na naprawy infrastruktury niszczonej kolejnymi falami ataków oraz na zakupy interwencyjne, gdyby zima okazała się sroga. Sprzedaż po obecnych cenach pozwala zamienić część fizycznych zapasów na płynne środki jeszcze przed szczytem sezonu.

W tej układance jest też polski wątek

Zapasy, którymi Ukraina dziś handluje, budowano między innymi dzięki dostawom z zachodu, w tym z Polski. Orlen sprzedał Ukrainie w 2025 r. około 600 mln m sześc. gazu, a w listopadzie 2025 r. podpisał z Naftogazem porozumienie na dostawę kolejnych ładunków amerykańskiego LNG. Jak informowało Ministerstwo Energii, same dostawy uzgodnione na pierwszy kwartał 2026 r. obejmowały trzy ładunki o łącznym wolumenie ponad 300 mln m sześc.

Prezes Orlenu deklarował, że w całym 2026 r. koncern może dostarczyć Ukrainie nawet 1 mld m sześc. gazu. Ładunki trafiają do terminali, w których polska spółka ma zarezerwowaną przepustowość, a po regazyfikacji płyną gazociągami przez granicę. Dla Orlenu to dochodowy kierunek sprzedaży, a dla polskiej infrastruktury przesyłowej dowód, że inwestycje w terminale LNG i interkonektory zarabiają na siebie szybciej, niż zakładano.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Rynek gazu w Europie patrzy na wschód

Powrót Ukrainy do grona sprzedających ma znaczenie dla całego regionu. Każdy milion metrów sześciennych, który Kijów może odsprzedać, zmniejsza presję na ceny w Europie Środkowej w szczycie zimowego popytu. Dla polskich firm kupujących gaz na giełdzie to sygnał stabilizacji po latach, w których każda zima zaczynała się od pytania, czy surowca wystarczy dla wszystkich.

- Reklama -

Skala pierwszej aukcji pozostaje symboliczna, bo 12,75 mln m sześc. to ułamek dziennego zużycia średniej wielkości europejskiego kraju. Jednak kierunek zmiany jest jednoznaczny. Państwo, które w 2022 r. było największym ryzykiem europejskiego rynku energii, cztery lata później wraca na niego w roli dostawcy, a polskie spółki mają w tym handlu swoje stałe miejsce.

Cena z aukcji, 69 euro za MWh, odpowiada mniej więcej 330 zł i jest zbliżona do stawek, po jakich gazem handluje się w Europie Środkowej. Dla kupujących z regionu to okazja do dywersyfikacji, choć obarczona ryzykiem, bo rosyjskie ataki na infrastrukturę mogą w każdej chwili zmienić bilans ukraińskiego rynku. Z ponad 400 dotychczasowych uderzeń w obiekty energetyczne część była wymierzona właśnie w instalacje gazowe, więc nadwyżka, którą Kijów dziś sprzedaje, pozostaje nadwyżką warunkową. To tłumaczy, dlaczego pierwsza aukcja była tak ostrożna, a jej wolumen symboliczny.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi