Stracili oszczędności na giełdzie krypto. Fiskus i tak każe płacić

Najpierw stracili dostęp do oszczędności, gdy największa polska giełda kryptowalut wstrzymała w kwietniu wypłaty. Teraz dowiadują się, że od pieniędzy, których nigdy nie zobaczyli, muszą jeszcze zapłacić podatek. Jak pisze rp.pl, Ministerstwo Finansów potwierdziło, że część klientów Zondacrypto ma obowiązek rozliczyć 19 proc. PIT, choć ich środki zostały zablokowane na kontach upadłej platformy.

- Reklama -

Sprawa jest o tyle dotkliwa, że dotyczy ludzi, którzy w większości zachowali się ostrożnie: zamienili zmienne kryptowaluty na złote, by uciec od ryzyka kursowego, i czekali na wypłatę. To właśnie ten rozsądny ruch, w świetle przepisów, wygenerował im przychód do opodatkowania.

Podatek od kliknięcia w panelu giełdy

Kluczem jest konstrukcja przepisów o opodatkowaniu walut wirtualnych. Zgodnie z ustawą o PIT przychody z odpłatnego zbycia kryptowaluty zalicza się do kapitałów pieniężnych i wykazuje w zeznaniu PIT-38, po odliczeniu kosztów, według stawki 19 proc. Ogólna zasada, według której przychód powstaje dopiero wtedy, gdy podatnik faktycznie otrzyma pieniądze, do kryptowalut się nie stosuje. Przychód powstaje już w momencie wymiany wirtualnej waluty na złote, dolary czy euro, a także na towar, usługę lub prawo majątkowe.

W praktyce oznacza to, że kto przed upadkiem giełdy wymienił w jej panelu kryptowalutę na złote, a środki zostały jedynie zapisane na jego rachunku giełdowym, ma przychód podatkowy, nawet jeśli nigdy nie zlecił lub nie otrzymał przelewu na konto bankowe. Podatku nie zapłacą natomiast ci, którzy tylko trzymali kryptowaluty na giełdzie albo wymieniali jedną wirtualną walutę na inną.

Przepisy, które dziś uderzają w poszkodowanych, wprowadzono w 2019 r., by uporządkować rozliczanie zysków z cyfrowych aktywów. Ustawodawca chciał wtedy przede wszystkim uniemożliwić odraczanie podatku w nieskończoność przez trzymanie środków na giełdach, dlatego moment powstania przychodu przypięto do samej wymiany. Nikt nie przewidział scenariusza, w którym to giełda, a nie podatnik, zatrzyma pieniądze.

Upadłość giełdy nie obniża przychodu

Stanowisko fiskusa potwierdza interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o sygnaturze 0115-KDIT1.4011.479.2026.1.MK. Jak cytuje rp.pl, wynika z niej, że „fakt niewypłacenia środków przez giełdę w związku z jej upadłością nie powoduje obniżenia wysokości przychodu”. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytania dziennikarzy wskazało wprost, że o powstaniu przychodu decyduje sama operacja wymiany, a rzeczywista wypłata nie ma znaczenia.

Dla poszkodowanych to podwójny cios. Żeby zapłacić podatek, trzeba mieć pieniądze, a tych klienci Zondacrypto nie mają. Eksperci cytowani w mediach branżowych mówią wręcz o opodatkowaniu kliknięcia w systemie transakcyjnym.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Konstrukcja rozliczenia ma jednak pewien wentyl bezpieczeństwa. W podatku od kryptowalut koszty nabycia, które nie znalazły pokrycia w przychodach danego roku, przechodzą na lata kolejne. Kto więc w tym samym roku kupował kryptowaluty za kwoty porównywalne z wartością feralnej wymiany, może realnie obniżyć podstawę opodatkowania. Problem dotyczy przede wszystkim osób, które nabyły cyfrowe aktywa dawno temu i tanio, a wymieniły je na złote tuż przed upadkiem platformy, księgując na papierze pokaźny zysk.

Zobacz również:

- Reklama -
Giełda w Warszawie bije rekordy. Padła bariera 160 tys. punktówFINANSE · 17.10.2026Giełda w Warszawie bije rekordy. Padła bariera 160 tys. punktów

Nawet 30 tysięcy poszkodowanych

Skala problemu jest poważna. Według doniesień serwisu bithub.pl prokuratura szacowała straty klientów giełdy na co najmniej 350 mln zł, a liczba pokrzywdzonych może sięgnąć 30 tys. osób. Z zestawień przytaczanych przez serwis wynika, że pod koniec 2025 r. platforma miała w portfelach zaledwie około 2 proc. kryptoaktywów zapisanych klientom. Resztę wierzyciele będą próbowali odzyskiwać w postępowaniu upadłościowym, co w podobnych sprawach trwa latami i rzadko kończy się pełnym zaspokojeniem roszczeń.

Poszkodowani próbują równolegle dwóch dróg: zgłaszają wierzytelności w postępowaniu upadłościowym i liczą na ustalenia prokuratury, która bada, co stało się z powierzonymi giełdzie środkami. Żadna z tych ścieżek nie zawiesza jednak obowiązku podatkowego, bo ustawa o PIT nie przewiduje wyjątku dla klientów upadłych platform. Zmienić to mogłaby dopiero interwencja ustawodawcy albo korzystna linia orzecznicza sądów administracyjnych, do których zapewne trafią pierwsze skargi na niekorzystne interpretacje.

Rozliczenie dopiero wiosną, ale warto liczyć już dziś

Podatek od tegorocznych transakcji kryptowalutowych trzeba będzie wykazać w zeznaniu PIT-38 składanym do końca kwietnia 2027 r. Od przychodu odlicza się koszty nabycia kryptowalut, więc realny podatek zapłacą tylko ci, którzy na wymianie wykazali zysk. Osoby, które dokonały wymiany w panelu Zondacrypto, powinny już teraz zabezpieczyć historię transakcji i dokumenty potwierdzające koszty, bo po upadłości giełdy dostęp do danych może być utrudniony. Sprawa pokazuje też systemowy problem: przepisy o kryptowalutach pisano z myślą o normalnie działających giełdach, a ustawodawca nie przewidział scenariusza, w którym platforma upada razem z pieniędzmi klientów. Dopóki prawo się nie zmieni, fiskus będzie trzymał się litery ustawy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi