W dno Zatoki Gdańskiej wbito właśnie ostatni z ponad 500 stalowych pali, na których stanie nabrzeże pływającego terminalu LNG. Takiej konstrukcji na polskim morzu jeszcze nie było. Gaz-System poinformował o zakończeniu palowania, czyli jednego z najtrudniejszych etapów inwestycji, która od 2028 r. ma dawać Polsce drugie morskie wejście dla gazu ze świata. Na palach zostaną teraz osadzone prefabrykowane platformy z urządzeniami do obsługi statków.
Tunel pod plażą już gotowy
Jak podaje wnp.pl, morską część projektu realizuje konsorcjum GAP, FABE i UNITEK, w którego skład wchodzi FABE Polska. Równolegle posuwają się prace na lądzie. W sierpniu zakończyło się drążenie ponad kilometrowego mikrotunelu, który biegnie pod lasem, wydmami i plażą w rejonie Górek Zachodnich. Przez tunel przejdzie gazociąg łączący terminal z krajową siecią przesyłową, a maszyna drążąca TBM czeka pod dnem Bałtyku na wydobycie.
Swoją gotowość potwierdziła także magistrala, którą gaz popłynie w głąb kraju. Gazociąg Gdańsk Gustorzyn przeszedł we wrześniu badanie tłokiem inteligentnym, a test potwierdził dobry stan techniczny rury. Kolejne kroki to montaż platform nabrzeża, wyposażanie terminalu i przygotowania do ułożenia gazociągu podmorskiego.
Statek o długości trzech boisk powstaje w Korei
Sercem całego programu będzie jednostka FSRU o nazwie Solidarity, czyli pływający magazyn z instalacją do regazyfikacji. Statek o długości około 295 metrów, ze zbiornikami mieszczącymi 170 tys. m sześc. skroplonego gazu, jest obecnie wyposażany w południowokoreańskiej stoczni w Ulsan. Gaz-System wyczarterował go na 15 lat od spółki White Eagle Energy, należącej do japońskiego armatora Mitsui OSK Lines.
Terminal będzie w stanie zamienić na gaz sieciowy 6,1 mld m sześc. surowca rocznie, a całą tę moc już w 2023 r. zarezerwował Orlen. Start komercyjnej eksploatacji planowany jest na początek 2028 r. Dla porównania terminal imienia Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu po rozbudowie może odbierać ponad 8 mld m sześc. rocznie, więc nowa jednostka zwiększy polskie moce importowe LNG o ponad dwie trzecie.
Zobacz również:
BIZNES · 18.10.2026Górniczy gigant zwiększa wydobycie. Strata wciąż przekracza miliard złotychPolskie firmy zgarniają lwią część kontraktów
Program FSRU okazał się także dużym zastrzykiem zamówień dla krajowego przemysłu. W części lądowej inwestycji polskie firmy realizują 97 proc. kontraktów o łącznej wartości około 1,8 mld zł. W części morskiej odpowiadają za 72 proc. prac. Śląskie spółki Izostal i Ferrum dostarczyły 100 proc. rur dla programu, a 14 kontraktów na około 254 km rur stalowych opiewa na mniej więcej 600 mln zł.
Ministerstwo Energii podkreśla, że inwestycja ma znaczenie podwójne. Z jednej strony zwiększa możliwości importu gazu z rynków światowych i pozwala elastycznie reagować na potrzeby krajowego systemu, z drugiej buduje kompetencje polskich wykonawców w wymagających projektach morskich. To doświadczenie może procentować przy budowie morskich farm wiatrowych, które będą wymagały podobnych prac fundamentowych.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Gaz zastąpi węgiel szybciej, niż sądzono
Nowy terminal powstaje w momencie, gdy zapotrzebowanie na gaz w polskiej energetyce systematycznie rośnie. Bloki gazowe zastępują wyłączane jednostki węglowe, a przemysł chemiczny i nawozowy pozostaje uzależniony od stabilnych dostaw surowca. Po uruchomieniu jednostki Solidarity łączne moce importowe Polski, licząc terminale LNG i Baltic Pipe, przekroczą krajowe zużycie, co daje przestrzeń do reeksportu.
Nadwyżka przepustowości już dziś pracuje na wschodnim kierunku. Orlen regularnie sprzedaje gaz Ukrainie, która odbudowuje zapasy po rosyjskich atakach na infrastrukturę, a w 2026 r. koncern może dostarczyć sąsiadom nawet 1 mld m sześc. surowca. Każdy kolejny element infrastruktury importowej wzmacnia pozycję Polski jako gazowego hubu dla całego regionu, od Czech i Słowacji po Ukrainę.
Program FSRU może zresztą nie skończyć się na jednej jednostce. Gaz-System analizował budowę drugiego pływającego terminalu, który dodatkowo zwiększyłby przepustowość gdańskiego hubu, a wiążące badanie rynku w ramach procedury open season planowano na pierwszy kwartał 2026 r. Decyzja o drugim statku zależy od zainteresowania firm rezerwacją mocy, bo wcześniejsze analizy wskazywały, że bez twardych deklaracji odbiorców taka inwestycja byłaby nierentowna. Rozstrzygnięcia w tej sprawie będą jednym z ciekawszych wątków polskiej energetyki w nadchodzących kwartałach.
