Od stycznia do lipca na unijne rynki trafiło z Chin ponad 26,5 mln sztuk sprzętu AGD, o 12,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Chiny odpowiadają już za ponad 38 proc. unijnych dostaw, podczas gdy udział Polski skurczył się do 13,2 proc., wynika z danych Eurostatu i APPLiA Polska, które przytacza rp.pl. Dostawy z polskich fabryk spadły w tym czasie o 0,8 proc., do 9,1 mln sztuk.
Jeszcze przed pandemią to Polska była głównym dostawcą AGD na rynki Unii. Dziś trend działa w przeciwną stronę także w ujęciu wartościowym. Import z Chin zwiększył się o 12,9 proc. i przekroczył 3,2 mld euro, a polski eksport spadł o 6 proc., do nieco ponad 2 mld euro.
Pralka z Chin kosztuje mniej niż turecka
Źródłem chińskiej przewagi jest cena, z którą europejskie zakłady nie są w stanie konkurować. Jak podaje rp.pl, pralka sprowadzona z Chin kosztuje średnio 150 euro, ten sam model z Turcji 220 euro, a wyprodukowany w Polsce 270 euro. Cytowany przez dziennik ekonomista ocenia, że Chiny postawiły na eksport z przyczyn politycznych i wspierają go ulgami podatkowymi, doradztwem oraz logistyką, przez co polskie firmy nie mają szans w tej konkurencji.
| Kraj produkcji pralki | Średni koszt |
|---|---|
| Chiny | 150 euro |
| Turcja | 220 euro |
| Polska | 270 euro |
Źródło: rp.pl, dane importerów
Zobacz również:
BIZNES · 01.11.2026Nowy właściciel TVN wybrał szefową w Polsce. Pracownicy już poczuli zmianyPonad 100 tys. miejsc pracy w grze
Stawka dla polskiej gospodarki jest trudna do przecenienia. W kraju działa 30 fabryk dużego AGD oraz kilka zakładów produkujących drobny sprzęt, a cały sektor razem z poddostawcami zatrudnia ponad 100 tys. osób i liczba ta maleje. W skali Europy branża to około 1 mln miejsc pracy, ponad 130 zakładów i rynek wart około 100 mld euro rocznie.
Konrad Pokutycki, prezes BSH w Polsce, wylicza na łamach rp.pl, że udział azjatyckich producentów w europejskim rynku wzrósł z 15,3 proc. w 2014 r. do 28,2 proc. w 2024 r., i nazywa ten import sygnałem alarmowym. Prezes Grupy Amica Robert Stobiński przypomina, że w zeszłym roku w Unii zamknięto 5 fabryk AGD, hiszpańską firmę przejęła chińska Midea, a francuski producent upadł. W ciągu ostatnich pięciu lat produkcja dużego AGD w Unii skurczyła się o 22 proc.
Chińczycy od lat przejmują też europejskie marki, co opisywał Forbes. Haier kupił włoskie Candy-Hoover, Midea przejęła dział AGD Toshiby, a Hisense słoweńskie Gorenje. W efekcie sprzęt sprzedawany pod znanymi europejskimi logotypami coraz częściej powstaje poza kontynentem.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Branża chce dopisać zmywarki do unijnej tarczy
Głównym polem bitwy o przyszłość sektora stał się CBAM, czyli unijny mechanizm wyrównywania kosztów emisji CO2. Komisja Europejska proponuje objąć nim tylko pralki, lodówki i suszarki, co odpowiada 47 proc. polskiej produkcji dużego AGD. Branża domaga się dodania zmywarek, których 60 proc. unijnej produkcji powstaje w Polsce, a także piekarników, kuchni, okapów i płyt. Importerzy studzą jednak emocje, bo ich zdaniem CBAM podniesie koszt chińskiego urządzenia zaledwie o 2 do 3 euro na sztuce.
Postulatów jest więcej. Maurizio David Sberna z Beko Europe apeluje o pilne decyzje wspierające produkcję oznaczoną jako Made in Europe i wskazuje na koszty energii oraz surowców. Prezes APPLiA Polska Wojciech Konecki mówi wprost, że sektor potrzebuje realnego wsparcia, a nie tylko wyrównywania szans. Electrolux, który ma w Polsce 5 fabryk, dorzuca postulaty skuteczniejszej kontroli importu i stabilnych regulacji. Branża proponowała też program dopłat do wymiany starych urządzeń na energooszczędne produkowane w Europie, ale polskie władze się na niego nie zgodziły.
Na razie więc rachunek wygląda tak, że co trzecie urządzenie AGD trafiające na unijny rynek pochodzi z Chin, a kraj, który jeszcze kilka lat temu był pralnią i kuchnią Europy, oddaje pole w tempie kilku punktów procentowych rocznie. Dla 100 tys. zatrudnionych w polskich fabrykach i u ich poddostawców każdy kolejny kwartał tej rywalizacji ma bardzo wymierną cenę.
