W grudniowych dokumentach produkcyjnych chilijskiego Codelco figurowało około 20 tys. ton miedzi, której w rzeczywistości nigdy nie wyprodukowano. Państwowy koncern, drugi największy producent tego metalu na świecie, zwolnił właśnie osiem osób z wysokich stanowisk menedżerskich, jak informuje wnp.pl. Czystka objęła kopalnie Chuquicamata, Ministro Hales i Salvador oraz centralę firmy w Santiago.
Wśród zwolnionych znalazł się dyrektor generalny kopalni Salvador Patricio Viveros, a także menedżerowie odpowiedzialni za zasoby mineralne i rozwój zakładów. „Przejrzystość i uczciwość to zasady, których nie można negocjować w naszych państwowych przedsiębiorstwach” skomentował chilijski minister górnictwa Daniel Mas, cytowany przez wnp.pl.
Premie za miedź, której nie było
Motyw całej operacji okazał się prozaiczny. Przy wydobyciu niższym od oczekiwań pracownicy nie dostaliby premii, więc wyniki na papierze poprawiono. Wewnętrzny audyt, rozpoczęty kilka miesięcy wcześniej, początkowo dotyczył tylko flagowej kopalni Chuquicamata, ale z czasem został rozszerzony na kolejne zakłady i centralę koncernu.
Skala manipulacji była większa, niż wskazywały pierwsze doniesienia. Jak podaje serwis mining.com, audyt wykazał, że około 27 tys. ton miedzi zaksięgowano jako gotowy produkt, choć materiał wymagał dalszej obróbki. Z tej puli około 20 tys. ton przypadało na Chuquicamatę, a 6875 ton na kopalnię Ministro Hales. To w przybliżeniu 2 proc. całej zgłoszonej produkcji Codelco za 2025 r., która miała wynieść 1,44 mln ton.
| Kopalnia | Zawyżona produkcja (tony) |
|---|---|
| Chuquicamata | około 20 000 |
| Ministro Hales | 6875 |
Źródło: mining.com, wnp.pl
Wątpliwości narastały od miesięcy
Podejrzenia wobec danych Codelco pojawiły się na długo przed zwolnieniami. Analitycy i byli szefowie koncernu już wiosną kwestionowali gwałtowny skok produkcji raportowany pod koniec 2025 r., a formalny audyt ruszył po marcowej skardze dotyczącej sposobu księgowania wyników z Chuquicamaty i Ministro Hales. Po korekcie danych firma musiała też przeliczyć wypłacone premie.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Sprawa nie jest zamknięta. Według agencji Reuters, której doniesienia przytacza Mining Weekly, koncern wciąż bada nieprawidłowości w danych za lata 2024 i 2025 oraz ich możliwe skutki finansowe, a chilijski regulator rynku ma w ciągu dwóch miesięcy przedstawić własny audyt produkcji Codelco. Skorygowane dane oznaczają, że rzeczywista produkcja koncernu była najniższa od 27 lat.
Niedobór surowca gra na korzyść innych producentów
Skandal wybucha w wyjątkowo napiętym momencie dla rynku miedzi, który cierpi na niedobór podaży. Codelco od lat produkuje mniej, niż zakłada, a teraz okazuje się, że nawet raportowane wielkości były częściowo fikcją. Każda korekta chilijskiej produkcji w dół wspiera ceny metalu, który jest kluczowy dla elektryfikacji transportu i rozbudowy sieci energetycznych.
Dla polskiego KGHM, jednego z największych producentów miedzi w Europie, kłopoty największego konkurenta oznaczają ciaśniejszy rynek i mocniejsze fundamenty pod notowania surowca. Historia z Chile to zarazem przestroga dla wszystkich państwowych gigantów surowcowych, bo pokazuje, jak system premii powiązanych z planem produkcji potrafi zdeformować dane, na których polegają inwestorzy i rządy. W Santiago rachunek za tę lekcję płaci właśnie ośmiu menedżerów, a na wyniki kolejnych audytów czeka cała branża.

