Ponad 1 mld euro dziennie. Tyle, według wyliczeń Komisji Europejskiej, wynosi już deficyt w handlu Unii Europejskiej z Chinami. Przez lata Bruksela ograniczała się do apeli, ale ostatnie tygodnie przyniosły zwrot. „Dzięki temu po raz pierwszy wróciliśmy z Chin z tarczą” mówi w rozmowie z money.pl Maciej Witucki, prezydent BusinessEurope, największej organizacji pracodawców w Europie, komentując porozumienie wynegocjowane w Pekinie.
Import dwa i pół raza większy niż eksport
Skalę nierównowagi najlepiej pokazują dane Eurostatu za 2025 rok, które przytacza serwis focuseurope.pl. Import towarów z Chin do Unii wzrósł o 6,4 proc., do 559,4 mld euro, podczas gdy eksport w drugą stronę skurczył się o 6,5 proc., do 199,6 mld euro. Deficyt sięgnął 359,8 mld euro i był najwyższy w historii wzajemnych relacji. Największą pozycją chińskiego eksportu pozostają maszyny i urządzenia elektryczne za 164,9 mld euro, a samochody odpowiadają za 29,9 mld euro.
| Handel UE z Chinami w 2025 r. | Wartość | Zmiana rok do roku |
|---|---|---|
| Import z Chin |
559,4 mld euro |
+6,4 proc. |
| Eksport UE do Chin |
199,6 mld euro |
minus 6,5 proc. |
| Deficyt UE |
359,8 mld euro |
rekord |
Źródło: Eurostat, dane za 2025 r.
Hybrydy z Chin ograniczone o ponad połowę
Przełom przyniosła październikowa wizyta unijnego komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča w Pekinie, gdzie po trzech miesiącach rozmów uzgodnił z ministrem handlu Wang Wentao wstępne porozumienie. Jak relacjonowała Polska Agencja Prasowa, Chiny zgodziły się ograniczyć eksport aut hybrydowych, w tym hybryd plug-in, tak że w ciągu czterech lat na unijny rynek trafi ich o ponad połowę mniej, niż gdyby ograniczeń nie było. W praktyce oznacza to kilka milionów samochodów mniej.
„Po raz pierwszy Chiny zgodziły się ograniczyć swój eksport bez wcześniejszej eskalacji napięć handlowych” podkreślał Šefčovič. Pekin ma też obniżyć cła na wybrane unijne towary, między innymi części samochodowe, oliwę z oliwek i obuwie, których roczny eksport z Unii jest wart blisko 4 mld euro. Komisarz szacuje oszczędności europejskich firm na co najmniej 225 mln euro rocznie. Chiny obiecały ponadto przyspieszyć wydawanie licencji eksportowych na metale ziem rzadkich i magnesy trwałe, od których zależy europejska produkcja elektroniki i uzbrojenia. Wciąż trwają natomiast rozmowy o zastąpieniu ceł na chińskie elektryki zobowiązaniem producentów do sprzedaży po cenach minimalnych.
Zobacz również:
BIZNES · 20.10.2026Z polskich fabryk wyjeżdża coraz mniej aut. Branża chce miliona rocznieList Macrona i Merza zmienił układ sił
Zdaniem Wituckiego o sukcesie przesądziła nietypowa jak na Brukselę koordynacja polityczna. Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz wysłali przed negocjacjami wspólny list w sprawie chińskiego importu, co szef BusinessEurope nazywa w money.pl „zgrabną operacją polityczną”. Przez lata to właśnie Berlin, broniący interesów swoich koncernów motoryzacyjnych na chińskim rynku, blokował twardszy kurs. Według Wituckiego list Merza pokazał, że dla kilku tysięcy sprzedanych w Chinach limuzyn nie warto pozwalać na zalew Europy chińskimi towarami.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla Polski spór ma wymiar praktyczny. Przez polskie porty, terminale kolejowe i magazyny przechodzi rosnąca część chińskiego importu do Unii, a jednocześnie polscy producenci mebli, AGD czy części motoryzacyjnych konkurują z chińskimi wyrobami na rynku niemieckim i francuskim. Każde unijne ograniczenie nadmiernego importu zmienia więc warunki gry także dla firm znad Wisły.
Bruksela szykuje kolejne instrumenty do końca roku
Porozumienie z Pekinem to dopiero początek. Po październikowym szczycie Rady Europejskiej Komisja ma do końca roku zaproponować nowe narzędzia ochrony unijnego rynku przed nieuczciwą konkurencją. Jak wynika z rozmowy money.pl z Wituckim, Niemcy i Francja naciskają, by po samochodach hybrydowych kolejne działania objęły import chemikaliów i wyrobów z tworzyw sztucznych.
Serwis focuseurope.pl zwraca jednak uwagę, że szczegóły ustaleń z Pekinu pozostają niejawne do czasu akceptacji przez państwa członkowskie, a samo porozumienie tworzy raczej ramy zarządzania sporem niż ostateczne rozstrzygnięcie. W styczniu zaplanowano wideokonferencję ministrów handlu, a na marzec kolejną rundę konsultacji. Witucki nie ma złudzeń, że obie strony są na siebie skazane. Europa potrzebuje chińskich surowców i komponentów, a Chiny przy słabym popycie wewnętrznym muszą sprzedawać nadwyżki produkcji za granicą. Tym razem jednak, jak przekonuje, Unia po raz pierwszy usiadła do stołu z tarczą, a nie tylko z apelami.
