W rekordowym 2008 roku z polskich fabryk wyjechało 840 tys. samochodów osobowych z silnikami spalinowymi. W 2025 roku, jak podaje wnp.pl, było ich już tylko 101 tys., o 53 proc. mniej niż rok wcześniej i najmniej od początku lat 70. Branża motoryzacyjna, odpowiadająca za około 8 proc. polskiego PKB, przedstawiła właśnie plan ratunkowy: strategię KOMPAS 2035 przygotowaną przez koalicję MotoryzacjaPL.
Produkcja aut osobowych spadła na dno od pół wieku
Polska motoryzacja wciąż jest potęgą, ale coraz bardziej jednostronną. W 2024 roku krajowe zakłady wyprodukowały łącznie ponad 611 tys. pojazdów, z czego ponad połowę stanowiły auta dostawcze, takie jak produkowane w wielkopolskich fabrykach Volkswageny. Przy produkcji pojazdów i części pracuje 194 tys. osób, z czego 142 tys. u producentów komponentów, a roczny eksport branży sięga 105 mld zł.
Fundamenty jednak się sypią. Koszt godziny pracy w polskich zakładach wzrósł z 11 euro w 2020 roku do ponad 17 euro cztery lata później, co podkopało główną przewagę konkurencyjną kraju. Jednocześnie Chiny kontrolują 60 proc. światowej produkcji aut elektrycznych i 80 proc. produkcji baterii, a chińskie samochody są średnio o 30 proc. tańsze od europejskich. Według organizacji CLEPA w unijnej branży dostawców do 2030 roku może zniknąć nawet 350 tys. miejsc pracy.
Milion aut i 300 tys. miejsc pracy do 2035 roku
Strategia KOMPAS 2035 stawia cele, które przy obecnych trendach brzmią zuchwale. Produkcja ma wzrosnąć do miliona pojazdów rocznie, w tym 90 proc. zeroemisyjnych, zatrudnienie przy produkcji pojazdów i części do 300 tys. osób, eksport do 150 mld zł, udział branży w PKB do 10 proc., a krajowe moce produkcji baterii do 150 GWh. Po 2030 roku co najmniej trzy czwarte fabryk producentów aut ma realizować nowe modele lub projekty technologiczne.
„Bez zbudowania przewag teraz za dekadę będziemy rozmawiać tylko o zamykaniu fabryk” ostrzega cytowany przez wnp.pl Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności. Branża chce, by strategię przyjęła Rada Ministrów, a wśród postulatów wymienia wsparcie badań i rozwoju, większy udział polskich firm w łańcuchach dostaw, inwestycje w baterie, elektronikę i oprogramowanie oraz konkurencyjne ceny energii dla przemysłu.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Leasing społeczny i 15 tys. ładowarek
Na liście postulatów znalazły się też rozwiązania adresowane do konsumentów. Branża proponuje leasing społeczny aut elektrycznych dla mniej zamożnych kierowców, wzorowany na francuskim programie dopłat, zachęty podatkowe dla firm oraz budowę 15 tys. punktów ładowania w miastach i przy osiedlach. Elektryki wciąż sprzedają się nad Wisłą opornie: we wrześniu ich udział w nowych rejestracjach wyniósł 6,1 proc., a sprzedaż spadła o blisko 22 proc. rok do roku.
Ciekawym wątkiem strategii jest otwarcie dostawcom części drzwi do innych sektorów. Producenci komponentów mieliby łatwiej wchodzić na rynki obronności, kolei i energetyki, co pozwoliłoby zagospodarować moce zwalniane przez kurczącą się produkcję aut spalinowych. Dla setek średnich firm z łańcucha dostaw to może być realniejsza ścieżka przetrwania niż czekanie na elektryczny boom.
Pytanie, czy państwo potraktuje dokument poważnie, pozostaje otwarte. Polska przegrała już kilka dużych motoryzacyjnych rozdań, od fabryk aut elektrycznych po część inwestycji bateryjnych, które trafiły na Węgry i do Hiszpanii. Autorzy strategii przekonują, że okno możliwości zamyka się w ciągu kilku lat, bo koncerny właśnie teraz decydują, gdzie ulokują produkcję kolejnej generacji pojazdów i komponentów.

