„Wczoraj od 13:00 rosyjska ropa znów popłynęła rurociągiem Przyjaźń prosto do Płocka”. Taki wpis zamieścił w poniedziałek w mediach społecznościowych Adam Matyszewski, działacz Konfederacji Korony Polskiej. Dodał, że tę samą ropę kupują niemieckie rafinerie w Schwedt i Leuna, i zapytał, czy tak ma wyglądać dywersyfikacja według Unii Europejskiej. Jak podaje money.pl, Orlen odpowiedział jeszcze tego samego dnia i nie przebierał w słowach, określając doniesienia jako dezinformację.
„Rosyjska ropa nie płynie do żadnej z rafinerii”
W komunikacie koncern napisał wprost: „Rosyjska ropa nie płynie obecnie do żadnej z rafinerii należących do Grupy Orlen”. Spółka przypomniała też, że „w 2025 r. uwolniliśmy nasz region od groźby rosyjskiego naftowego szantażu”. Ostatni kontrakt wiążący polski koncern z rosyjskim dostawcą, zawarta na 12 lat umowa z Rosnieftią, wygasł 30 czerwca 2025 r. Od 1 lipca 2025 r. cała Grupa Orlen pozostaje wolna od rosyjskiego surowca, co wielokrotnie podkreślał prezes Ireneusz Fąfara.
Sama rafineria w Płocku rozstała się z ropą ze Wschodu znacznie wcześniej. Od kwietnia 2023 r. zakłady w Polsce i na Litwie przerabiają wyłącznie surowiec z alternatywnych kierunków, sprowadzany drogą morską. Ropa trafia do nich między innymi z Bliskiego Wschodu, Morza Północnego, Afryki oraz obu Ameryk.
Czeski wyjątek zamknął rurociąg TAL Plus
Najdłużej z rosyjską ropą zmagały się czeskie aktywa grupy. Rafineria w Litvínovie była technologicznie przystosowana niemal wyłącznie do surowca ze Wschodu, a przepustowość alternatywnych tras nie wystarczała, przez co Praga musiała prosić Brukselę o czasowe wyłączenie spod sankcji. Problem rozwiązało dopiero uruchomienie w marcu 2025 r. rozbudowanego rurociągu TAL Plus, którym ropa dociera do Czech z portów na południu Europy. Przestawienie instalacji wymagało modyfikacji technologicznych i wielomilionowych inwestycji.
Wpis o rzekomym powrocie rosyjskiej ropy pojawił się więc w momencie, w którym fizycznie nie ma ona jak trafić do Płocka na podstawie żadnej obowiązującej umowy. Orlen zasugerował przy tym, że autorzy podobnych doniesień mogą działać celowo, a sprawa wpisuje się w szerszą falę dezinformacji wokół bezpieczeństwa energetycznego.
Zobacz również:
BIZNES · 20.10.2026Firmy polskiego miliardera stanęły w Ukrainie. Fabryki nie da się odbudowaćBrent atakuje poziom 110 dolarów za baryłkę
Dementi koncernu zbiegło się z gwałtownym ruchem na rynku ropy. Jak relacjonuje money.pl, notowania Brent na giełdzie ICE sięgnęły w poniedziałek 110 dolarów za baryłkę i znalazły się najwyżej od pięciu miesięcy, a amerykańska WTI kosztowała około 104 dolarów. Inwestorów niepokoją groźby Iranu wobec żeglugi w cieśninie Ormuz oraz ogłoszone dzień wcześniej ataki Huti na saudyjskie obiekty energetyczne. Wieczorem, według notowań przytaczanych przez bankier.pl, Brent oddał część wzrostów i kosztował 108,94 dolara.
Dla polskich kierowców drożejąca ropa ma dziś mniejsze znaczenie niż zwykle, bo ceny detaliczne wyznaczają urzędowe limity. W ramach trzeciej edycji rządowego pakietu Ceny Paliw Niżej minister energii codziennie ogłasza ceny maksymalne na stacjach. Na środę 21 października limit dla benzyny Pb95 spadł do 6,70 zł za litr, choć ropa na światowych rynkach wyraźnie drożeje.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Paliwo | Cena maksymalna 20.10 | Cena maksymalna 21.10 |
|---|---|---|
| Benzyna Pb95 |
6,79 zł/l |
6,70 zł/l |
| Benzyna Pb98 |
7,56 zł/l |
7,43 zł/l |
| Olej napędowy |
7,97 zł/l |
7,98 zł/l |
Źródło: obwieszczenia ministra energii, money.pl
Drożejąca baryłka podbija rachunek za pakiet paliwowy
Mechanizm cen maksymalnych oznacza, że różnicę między rynkowym kosztem paliwa a urzędowym limitem pokrywa system finansowany z podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Ustawę w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki podpisał 1 października, a danina w wysokości 60 proc. nadmiarowych zysków ze sprzedaży paliw obejmuje okres od 1 marca 2026 r. do 31 marca 2027 r.
Im droższa ropa, tym większy rozjazd między kosztami rafinerii a cenami na pylonach i tym szybciej topnieją pieniądze zebrane z nowej daniny. Jeśli Brent utrzyma się w okolicach 110 dolarów, rosnąć będzie presja na budżet programu, z którego korzystają dziś miliony kierowców. Na razie minister energii obniża limity dla benzyn, a o dalszych poziomach cen zdecydują notowania surowca i sytuacja w cieśninie Ormuz.
