Polska i Litwa budują energetyczny most. Sama polska część kosztuje 3 mld zł

W czwartek w Wilnie szefowie operatorów sieci przesyłowych Polski i Litwy złożyli podpisy pod dokumentem, na który oba kraje czekały latami. Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski i szef litewskiego Litgridu Andrius Szemeszkeviczius podpisali umowę w sprawie punktu połączenia interkonektora Harmony Link, którym w obu kierunkach będzie mogło płynąć do 1200 MW mocy. Jak podaje bankier.pl za PAP, budowa ma ruszyć w drugim kwartale 2027 r., a połączenie zacznie działać najpóźniej 31 grudnia 2030 r.

- Reklama -

Drugi kabel, na który czeka cały region

Harmony Link to wspólne przedsięwzięcie PSE i Litgridu, a zarazem kolejny element programu synchronizacji systemów energetycznych państw bałtyckich z Europą kontynentalną. Litwa, Łotwa i Estonia odłączyły się od poradzieckiego systemu elektroenergetycznego w lutym 2025 r. i od tamtej pory ich bezpieczeństwo energetyczne opiera się na połączeniach z zachodnimi sąsiadami. Z Polską łączy je dziś wyłącznie uruchomiony pod koniec 2015 r. LitPol Link, pierwszy projekt tego programu.

Pierwotnie Harmony Link miał być kablem podmorskim ułożonym na dnie Bałtyku. W 2023 r. PSE i Litgrid anulowały jednak przetargi, gdy ceny kabla i stacji przekształtnikowych wystrzeliły w górę, i wybrały tańszy wariant lądowy. Jak opisywał portal gramwzielone.pl, nowa dwutorowa linia prądu przemiennego o napięciu 220 kV połączy stację Ełk Bis w Polsce z nową stacją Gizai na Litwie. Budżet polskiej części projektu to około 3 mld zł, z czego około 1,6 mld zł pokryją fundusze unijne z instrumentu „Łącząc Europę”.

Harmony Link w liczbach Parametr
Zdolność wymiany mocy do 1200 MW w obu kierunkach
Start budowy II kwartał 2027 r.
Planowane uruchomienie do 31 grudnia 2030 r.
Koszt polskiej części ok. 3 mld zł
Dofinansowanie z UE ok. 1,6 mld zł

Źródło: PSE, Litgrid, bankier.pl, gramwzielone.pl

Energia jako tarcza w wojnie hybrydowej

Podpisom operatorów towarzyszyło drugie porozumienie, zawarte przez ministra energii Miłosza Motykę i jego litewskiego odpowiednika Lukasa Savickasa. Dotyczy ono wzmocnienia bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej i wzajemnej pomocy w sytuacjach kryzysowych. Motyka ocenił, że projekt ma „fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa naszego regionu”, a energetyka jest dziś największym polem ryzyka ze względu na działania hybrydowe. To nie są teoretyczne obawy, bo w ostatnich latach na Bałtyku dochodziło do uszkodzeń kabli i rurociągów, których okoliczności badały służby kilku państw.

Litewski premier Mindaugas Sinkeviczius podkreślał z kolei gospodarczy wymiar inwestycji. „Harmony Link to znacznie więcej niż połączenie elektroenergetyczne między dwoma sąsiednimi państwami” mówił, wskazując, że nowa linia przybliża Litwę do roli eksportera energii elektrycznej.

Rachunek dla polskiego rynku energii

Dla Polski nowy interkonektor oznacza większą elastyczność systemu w czasach, gdy krajowa energetyka przechodzi przyspieszoną transformację. W godzinach nadpodaży taniej energii z wiatru i słońca połączenie o mocy 1200 MW pozwoli wysyłać nadwyżki na chłonny rynek bałtycki, a w momentach napięcia w krajowym systemie sprowadzać prąd z północy. Na zintegrowanym rynku więcej połączeń transgranicznych zwykle oznacza również mniejsze skoki cen hurtowych.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Harmonogram pozostaje przy tym ambitny. Między podpisaną właśnie umową a pierwszym prądem w linii stoją jeszcze pozwolenia, wykup gruntów pod trasę linii i sama budowa, rozpisana na ponad trzy lata. Doświadczenia LitPol Linku pokazują jednak, że ta konkretna para operatorów potrafi doprowadzać wspólne projekty do końca. Tym razem stawką jest nie tylko handel energią, ale też to, by system trzech państw bałtyckich przestał wisieć na pojedynczej linii z Ełku.

- Reklama -

Litwini już projektują swoją część linii

Po litewskiej stronie prace przygotowawcze są już zakontraktowane. Litgrid podpisał umowę na zaprojektowanie swojego odcinka, obejmującego linię 220 kV oraz nową stację Gizai, a wybrany wykonawca odpowiada za przygotowanie głównych rozwiązań technicznych inwestycji. Równolegle PSE zatwierdziły decyzję inwestycyjną dla części lądowej po stronie polskiej, co domknęło formalne podstawy całego przedsięwzięcia.

Czwartkowa umowa o punkcie połączenia jest w tym układzie czymś więcej niż formalnością. Precyzuje miejsce, w którym systemy obu państw fizycznie się zetkną, a więc parametr, od którego zależą projekty wykonawcze po obu stronach granicy. Bez tego dokumentu żaden z operatorów nie mógł przejść od map i studiów wykonalności do wbijania słupów w ziemię. Teraz odliczanie do drugiego kwartału 2027 r., gdy mają ruszyć place budowy, zaczyna biec na poważnie.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi