Kredytobiorcy kolejny miesiąc z rzędu nie doczekali się ani ulgi, ani podwyżki. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała w październiku stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc., na którym pozostaje ona od 5 marca 2026 r. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów, ale nastrój czwartkowej konferencji prezesa NBP odbiegał od rutyny. Adam Glapiński mówił o rosnącej niepewności, drożejących paliwach i o tym, że bank centralny nie cofnie się przed reakcją.
Paliwa pchają inflację, bank centralny patrzy na ręce rządowi
Punktem wyjścia jest wrześniowy odczyt Głównego Urzędu Statystycznego. Inflacja przyspieszyła do 4 proc. rok do roku z 3,4 proc. w sierpniu, a głównym winowajcą okazały się ceny paliw. Jak relacjonuje wnp.pl, prezes NBP wyliczał, że wkład cen energii w wrześniowy wzrost cen sięgnął 60 proc. i był o 1,6 pkt proc. wyższy niż w czerwcu. „Musimy zachować dużą ostrożność, by wysokie ceny paliw nie rozlały się na inne ceny w gospodarce” przestrzegał Glapiński. Pocieszeniem pozostaje inflacja bazowa, która od początku roku wzrosła tylko nieznacznie, a po wyłączeniu żywności i energii we wrześniu wręcz spadła.
Lista ryzyk, którą wymienił prezes, jest jednak długa. Znalazły się na niej stosunkowo szybki wzrost popytu, poprawa koniunktury za granicą, rosnące ceny surowców rolnych na świecie, przyspieszający wzrost cen producentów oraz brak zacieśnienia fiskalnego w projekcie przyszłorocznego budżetu. Ten ostatni punkt to czytelna szpilka wbita rządowi, który planuje na 2027 r. rekordowe wydatki. „Jeżeli ryzyka dotyczące inflacji będą narastać, to Rada Polityki Pieniężnej jest gotowa do działania” zapowiedział Glapiński.
Rynek już obstawia podwyżki, choć prezes studzi emocje
Deklaracja gotowości do działania oznacza dziś co innego niż rok temu. Jak pisze parkiet.com, rynek kontraktów terminowych wycenia, że za rok stopy procentowe w Polsce będą wyższe o około 100 punktów bazowych. Jeszcze na wrześniowej konferencji Glapiński przekonywał, że stopy pozostaną stabilne przez dłuższy czas, być może do połowy 2027 r. W czwartek zastrzegł, że na posiedzeniu w listopadzie, gdy Rada pozna nową projekcję inflacji NBP, podwyżki się nie spodziewa.
| Stopa NBP | Poziom |
|---|---|
| Referencyjna | 3,75 proc. |
| Lombardowa | 4,25 proc. |
| Depozytowa | 3,25 proc. |
| Redyskontowa weksli | 3,80 proc. |
| Dyskontowa weksli | 3,85 proc. |
Źródło: NBP
Dla osób spłacających kredyty hipoteczne oznacza to prozaiczny wniosek. Raty oparte o wskaźniki rynkowe nie spadną w dającej się przewidzieć przyszłości, a scenariusz, w którym zaczną rosnąć, przestał być teoretyczny. Prezes przyznał to zresztą wprost, komentując koszty obsługi rosnącego długu publicznego. „Wyższe stopy nie pomogą oczywiście, ale naszym celem podstawowym jest utrzymanie cen w ryzach” mówił.
Zobacz również:
FINANSE · 07.10.2026Nowa skala PIT przeszła pierwszy test w Sejmie. Oszczędność to nawet 3600 zł rocznieZłoto za 348 mld zł i spór o Trybunał Stanu
Konferencja miała też drugi, polityczny wątek. Glapiński odniósł się do trwającej procedury postawienia go przed Trybunałem Stanu i ocenił, że postępowanie nie ma podstaw, szkodzi polskim interesom i może mieć negatywny oddźwięk za granicą. „Sejm i rząd nie mają żadnego prawa ingerowania w prowadzoną przez bank centralny politykę pieniężną” oświadczył, zapewniając, że NBP nie podda się żadnej presji politycznej.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Prezes pochwalił się za to stanem rezerw. NBP zgromadził około 673 ton złota o wartości blisko 348,6 mld zł i zbliża się do celu zarządu wyznaczonego na 700 ton, co plasuje polski bank centralny w pierwszej dziesiątce posiadaczy kruszcu na świecie. Niezrealizowane zyski z wyceny złota przekraczają 147 mld zł, a aktywa rezerwowe urosły w ciągu dekady o blisko 200 mld dolarów. W wersji prezesa NBP to dowód, że bank dobrze zarządza finansową poduszką państwa. Jego krytycy odpowiedzą zapewne, że od poduszki ważniejsze jest to, by inflacja po raz kolejny nie wymknęła się spod kontroli.
Marcowa obniżka wciąż czeka na następczynię
Obecny poziom stóp to pamiątka po decyzji z 5 marca 2026 r., gdy Rada ścięła stopę referencyjną o 25 punktów bazowych. Od tamtej pory kredytobiorcy czekają na kontynuację cyklu, a zamiast niej dostają kolejne miesiące pauzy i coraz ostrzejszy ton komunikatów. Przełomowym momentem może okazać się listopadowe posiedzenie, na które Rada otrzyma świeżą projekcję inflacji i PKB przygotowaną przez analityków NBP. To właśnie projekcje w przeszłości najczęściej przesądzały o zwrotach w polityce pieniężnej.
Dla osób, które dopiero planują kredyt, obecna sytuacja ma jeden praktyczny wymiar. Oferty z okresowo stałą stopą są wyceniane na podstawie rynkowych oczekiwań, a te przesunęły się wyraźnie w górę. Jeśli rynek ma rację co do podwyżek o około 100 punktów bazowych, zamrożenie raty na kilka lat może się okazać tańsze, niż sugeruje dzisiejsze porównanie ofert. Jeśli się myli, a inflacja wygaśnie szybciej, przepłacą ci, którzy stałą stopę wybrali na górce oczekiwań.
