Kotecki z NBP nie wyklucza podwyżki stóp w styczniu. „Cierpliwość rynku powoli się kończy”

Do niedawna Ludwik Kotecki współdecydował w Radzie Polityki Pieniężnej o wysokości stóp procentowych. Teraz zasiada w zarządzie Narodowego Banku Polskiego i w rozmowie z „Rzeczpospolitą” mówi wprost, że styczniowa podwyżka stóp jest możliwa. Warunek to wyraźny wzrost inflacji powyżej 4 proc. Obniżki stóp są, jego zdaniem, wykluczone na długi czas.

- Reklama -

To sygnał dla kredytobiorców ze zmienną stopą i dla firm korzystających z kredytów. Według Koteckiego ewentualna podwyżka miałaby charakter zapobiegawczy i wyniosłaby najprawdopodobniej 0,25 pkt proc. Ekonomista przyznaje jednocześnie, że inflacja bazowa w październiku spadła prawdopodobnie poniżej 3 proc.

Stopa referencyjna od marca stoi na 3,75 proc.

Rada Polityki Pieniężnej na posiedzeniu zakończonym 4 listopada pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Stopa referencyjna NBP wynosi 3,75 proc. i nie zmieniła się od 5 marca 2026 r. Lombardowa to 4,25 proc., a depozytowa 3,25 proc. Kotecki, który w RPP miał przed sobą jeszcze około roku i trzech miesięcy kadencji, opisuje ostatnią dyskusję w Radzie jako jastrzębią.

Źródłem obaw jest najnowsza projekcja NBP. W centralnym scenariuszu średnioroczna inflacja w 2027 r. wyniesie 4,2 proc., podczas gdy lipcowa projekcja zakładała 2,7 proc. Cel NBP to 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 pkt proc. W pierwszej połowie przyszłego roku inflacja ma sięgnąć około 4,6 proc., a do pasma celu wrócić dopiero w pierwszym kwartale 2028 r.

Projekcja NBP na 2027 r. Lipiec Listopad Listopad na skali
Inflacja CPI, średnio w roku 2,7 proc. 4,2 proc.
Ceny nośników energii z paliwami 2,3 proc. 8,3 proc.
Cel inflacyjny NBP 2,5 proc. 2,5 proc.

Źródło: NBP

Projekcja zakłada, że program obniżonych cen paliw zakończy się w styczniu 2027 r. Jego utrzymanie mogłoby obniżyć inflację o 0,9 pkt proc. Poza scenariuszem centralnym NBP wskazuje na ryzyko związane z unijnym systemem ETS2, który mógłby podbić inflację nawet o 2 pkt proc.

„Nikt tego w Polsce nigdy nie ćwiczył”

Druga część rozmowy dotyczy sprawy, która może wstrząsnąć bankiem centralnym. Sejm ma w drugiej połowie listopada głosować nad postawieniem prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Kotecki był świadkiem przed komisją sejmową, która przesłuchała ponad 70 osób, i nie chce przesądzać, czy prezes powinien stanąć przed Trybunałem.

Wskazuje za to dwa główne zarzuty. Gospodarczo najważniejszy dotyczy skupu obligacji i pośredniego finansowania deficytu na kwotę około 144 mld zł. Według Koteckiego komisja kwestionuje nie sam skup, lecz niejasną podstawę prawną. Drugi zarzut to naruszenie konstytucyjnego obowiązku apolityczności prezesa NBP.

Największy problem pojawiłby się po ewentualnym zawieszeniu Glapińskiego. Posiedzenia RPP zwołuje prezes NBP, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2024 r. wywołał wątpliwości proceduralne, także w sprawie zawieszenia. „Nikt tego w Polsce nigdy nie ćwiczył”, mówi Kotecki. Przypomina, że po katastrofie smoleńskiej w 2010 r., gdy zabrakło prezesa NBP, rynki zachowały spokój, ale dziś przebieg mógłby być bardziej burzliwy. „Gdyby rozpętała się awantura wokół NBP, spodziewałbym się negatywnej reakcji rynków”, zaznacza, choć nie potrafi ocenić jej skali.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

- Reklama -

Deficyt blisko 7 proc. PKB trzeci rok z rzędu

Kotecki łączy te ryzyka ze stanem finansów publicznych. Deficyt trzeci rok z rzędu zbliża się do 7 proc. PKB, czyli około 281 mld zł. Koszty obsługi długu sięgają, według niego, około 2,5 proc. PKB i mogą wzrosnąć do 3,5 proc. „Cierpliwość rynku powoli się kończy”, ocenia. „Tsunami to jeszcze nie jest”, dodaje, ale ostrzega, że „zegar cyka”.

Agencje ratingowe widzą to podobnie. W piątek S&P utrzymała rating Polski na poziomie A-, ale obniżyła jego perspektywę do negatywnej. To pierwszy taki ruch tej agencji wobec Polski od 10 lat. S&P prognozuje, że dług netto przekroczy 70 proc. PKB w 2029 r., a deficyt wyniesie 7,1 proc. PKB w 2027 r. i 6,2 proc. w 2028 r. Wśród ryzyk politycznych agencja wymienia weta prezydenta Karola Nawrockiego, spór wokół Trybunału Konstytucyjnego i możliwe postępowanie przed Trybunałem Stanu wobec Glapińskiego.

Fitch utrzymuje negatywną perspektywę ratingu Polski od ponad roku, a Moody’s obniżył ocenę we wrześniu 2026 r. Minister finansów Andrzej Domański zapewnia, że tegoroczny deficyt wyniesie około 6,7 proc. PKB wobec planowanych 7,1 proc. dzięki lepszym wpływom podatkowym.

160 mld zł do znalezienia w cztery lata

Kotecki przedstawia też własną propozycję naprawy finansów. Chciałby obniżać deficyt o 0,7 do 0,9 pkt proc. PKB rocznie przez cztery lata. Wśród możliwych źródeł wymienia podatek na obronność, podatek od majątku, podatek cyfrowy, przegląd preferencji w VAT, ograniczenie arbitrażu między PIT i CIT, zamrożenie waloryzacji 800 plus oraz kryterium dochodowe dla części świadczeniobiorców.

Sam przyznaje, że nie ma jeszcze odpowiedzi, skąd wziąć łącznie około 160 mld zł w ciągu czterech lat. Przekonuje jednak, że porządkowanie finansów lepiej przeprowadzić w sposób zaplanowany. „Uporządkowana jest lepsza niż nieuporządkowana”, mówi członek zarządu NBP.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi