Zamiast wezwania i kary telefon z urzędu z prośbą o poprawienie pomyłki. Taki obraz kontaktów ze skarbówką wyłania się z projektu nowelizacji Ordynacji podatkowej, który Ministerstwo Finansów chce wkrótce skierować do Sejmu. Jak mówił w rozmowie z wnp.pl wiceminister finansów Jarosław Neneman, podatnik, którego działania zaakceptuje urząd w trakcie czynności sprawdzających, zyska gwarancję uniknięcia kar i odsetek za zwłokę.
Czynności sprawdzające z twardym limitem
Najbardziej odczuwalną zmianą ma być ograniczenie czasu trwania czynności sprawdzających do trzech miesięcy. Dziś ta najłagodniejsza forma weryfikacji rozliczeń nie ma precyzyjnych ram czasowych, przez co potrafi ciągnąć się miesiącami i trzymać podatnika w niepewności. Resort przyznaje, że obecne przepisy są nieprecyzyjne, a nowe mają regulować wyłącznie te czynności, które wymagają kontaktu z podatnikiem.
Drugi filar zmian to wykorzystanie danych, które administracja skarbowa i tak już posiada. Krajowa Administracja Skarbowa dysponuje fakturami z systemu KSeF, plikami JPK i deklaracjami składanymi online. Zamiast wszczynać postępowania, urzędy mają na podstawie tych danych szybko wskazywać podatnikom błędy, a ci będą mogli samodzielnie je skorygować bez kar i odsetek. W praktyce oznacza to mniej kontroli i urzędowej korespondencji, a więcej roboczych kontaktów w sprawie drobnych pomyłek.
Wiceminister nazywa system zbieraniną
Neneman, komentując stan polskich podatków dochodowych, nie przebierał w słowach. Ocenił, że system jest zbieraniną, a jego naprawa jest trudna, bo część zmian wprowadzano przed wyborami, by, jak to ujął, uzyskać parę punktów w sondażach. Za największy problem wiceminister uznał różnicę w opodatkowaniu i oskładkowaniu działalności gospodarczej oraz pracy najemnej, przez którą system premiuje samozatrudnienie.
W tym kontekście wiceminister bronił obniżki limitu ryczałtu z 2 mln euro do 250 tys. euro przychodów, którą zajmuje się obecnie Sejm. Nazwał ją bardzo pozytywną zmianą, ograniczającą różnice między formami opodatkowania. Ryczałt ma według niego wadę systemową, bo nie uwzględnia kosztów, co sprzyja szarej strefie. Z tej perspektywy powinien obejmować tylko najmniejsze działalności, a podatnicy z przychodami liczonymi w milionach powinni prowadzić pełną ewidencję.
Deregulacja etapami zamiast wielkiej reformy
Nowelizacja Ordynacji to kolejny etap rządowej deregulacji. Poprzedni pakiet, wywodzący się z inicjatywy SprawdzaMY, składał się z drobnych korekt, co sam Neneman ocenił krytycznie jako sygnał, że rząd działa, a nie najlepsze rozwiązanie legislacyjne. Tym razem zmiany mają być bardziej odczuwalne, bo dotykają codziennych relacji między podatnikiem a urzędem.
Dla przedsiębiorców kluczowa będzie przewidywalność. Twardy termin czynności sprawdzających i gwarancja bezkarności przy współpracy z organami zdejmują z firm część ryzyka, które dziś każe im rezerwować pieniądze na ewentualne odsetki. Jeśli urzędy faktycznie zaczną korzystać z danych KSeF do podpowiadania korekt, zniknie też spora część kosztów obsługi wezwań i korespondencji.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Projekt ma trafić do Sejmu w najbliższym czasie, choć konkretnej daty resort nie podaje. Przedsiębiorcy poznają więc ostateczny kształt przepisów dopiero w toku prac parlamentarnych, a te, jak pokazuje trwająca właśnie batalia o PIT i ryczałt, potrafią zmienić projekt w istotnych szczegółach.
Cyfrowy fiskus widzi więcej, więc może karać mniej
Nowe podejście do czynności sprawdzających jest możliwe właśnie dlatego, że administracja skarbowa przeszła cyfrową rewolucję. Obowiązkowe e-faktury w systemie KSeF, jednolite pliki kontrolne i elektroniczne deklaracje sprawiają, że urząd widzi rozliczenia firm niemal w czasie rzeczywistym. W takim otoczeniu długotrwałe postępowania w sprawie drobnych rozbieżności przestają mieć sens, bo większość pomyłek można wychwycić i naprawić w kilka dni.
Dla małych firm, które nie zatrudniają sztabów księgowych, zapowiadana zmiana filozofii może być odczuwalna bardziej niż niejedna obniżka podatków. Dziś nawet drobna pomyłka w deklaracji potrafi uruchomić korespondencję ciągnącą się miesiącami, z widmem odsetek w tle. Jeśli nowe przepisy faktycznie zagwarantują bezkarność przy współpracy z urzędem, przedsiębiorcy zyskają coś, czego w relacjach z fiskusem brakowało od lat, czyli przewidywalność. Ostateczna ocena będzie jednak możliwa dopiero po publikacji pełnego tekstu projektu, bo o praktyce stosowania przepisów przesądzą szczegółowe definicje i wyjątki.

