Po tłustych latach 2021 do 2023 polskie budownictwo wciąż nie może złapać oddechu. Jak wynika z raportu Polskiego Funduszu Rozwoju, przytaczanego przez PAP Biznes, produkcja budowlano-montażowa spadła w okresie od stycznia do sierpnia o 2,1 proc. rok do roku. Najmocniej, bo aż o 28,1 proc., runęły roboty remontowe, a jedynym rosnącym segmentem pozostaje infrastruktura.
Cztery lata spadków w budynkach
Sektor jest w fazie osłabienia od dłuższego czasu. W 2024 roku produkcja budowlano-montażowa zmniejszyła się o 7,7 proc., w 2025 roku wzrosła symbolicznie o 0,7 proc., a bieżący rok znów przyniósł zjazd. Budownictwo kubaturowe, czyli wznoszenie budynków, spada już czwarty rok z rzędu, w tym o 6,2 proc. w pierwszych ośmiu miesiącach 2026 roku. Analitycy PFR wskazują na wysokie stopy procentowe, wzrost kosztów budowy i pogorszenie rentowności inwestycji. O 2,7 proc. skurczyły się też roboty specjalistyczne.
Jedyną lokomotywą pozostaje budownictwo infrastrukturalne, które urosło o 1,6 proc. dzięki inwestycjom współfinansowanym z funduszy unijnych. Łączne roboty o charakterze inwestycyjnym zwiększyły się o 9,7 proc., co pokazuje, że pieniądze płyną dziś na drogi, koleje i energetykę, a nie na remonty istniejącej substancji.
| Segment (I–VIII 2026, r/r) | Zmiana |
|---|---|
| Budownictwo infrastrukturalne |
+1,6 proc. |
| Produkcja budowlano-montażowa ogółem |
−2,1 proc. |
| Roboty specjalistyczne |
−2,7 proc. |
| Wznoszenie budynków |
−6,2 proc. |
| Roboty remontowe |
−28,1 proc. |
Źródło: raport Polskiego Funduszu Rozwoju, za PAP Biznes
Zobacz również:
BIZNES · 19.10.2026Kupują w sieci bez zastanowienia. Najmłodsi Polacy wpadają najczęściejDeweloperzy ruszyli po pozwolenia
W środku tego zastoju wyraźnie ożywili się deweloperzy mieszkaniowi. Liczba pozwoleń na budowę wzrosła od stycznia do sierpnia o 14,9 proc. rok do roku, rozpoczętych budów o 4,8 proc., a mieszkań oddanych do użytku o 4,5 proc. PFR ocenia, że to sygnał stopniowego ożywienia rynku mieszkaniowego, choć skala nowych inwestycji wciąż dostosowuje się do poziomu popytu.
Ta rozbieżność między pozwoleniami a bieżącą produkcją ma proste wyjaśnienie. Pozwolenie na budowę to dopiero zapowiedź robót, które na plac budowy trafią za kilkanaście miesięcy. Deweloperzy przygotowują grunt pod kolejny cykl, licząc na niższe stopy procentowe i powrót nabywców, o którym świadczą też rosnące w ostatnich kwartałach dane o sprzedaży mieszkań.
Zaległości firm budowlanych rosną pierwszy raz od 2021 roku
Zanim ożywienie dotrze do wykonawców, część z nich może go nie doczekać. Według danych BIG InfoMonitor i BIK przeterminowane zobowiązania firm budowlanych wzrosły do końca sierpnia do 6,22 mld zł, co jest pierwszym takim wzrostem od 2021 roku, a liczba firm z zaległościami zwiększyła się w ciągu roku o ponad tysiąc. Najtrudniej mają mali wykonawcy żyjący z remontów, bo to właśnie ten rynek skurczył się najmocniej, gdy gospodarstwa domowe i samorządy zaczęły ciąć wydatki.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla całej gospodarki kondycja budownictwa ma znaczenie większe, niż wskazywałby jego udział w PKB, bo sektor ciągnie za sobą producentów materiałów, transport i dziesiątki usług. Na razie koło ratunkowe rzucają mu fundusze unijne pompowane w infrastrukturę. Prawdziwy test przyjdzie, gdy trzeba będzie je zastąpić prywatnym popytem na mieszkania, biura i remonty.
Struktura obecnego cyklu różni się od poprzednich załamań. W latach po pandemii budownictwo ratowała mieszkaniówka napędzana tanim kredytem, a infrastruktura czekała na uruchomienie unijnych programów. Teraz role się odwróciły: pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i polityki spójności płyną szerokim strumieniem na drogi, koleje i energetykę, podczas gdy prywatny inwestor wstrzymuje się z decyzjami. Dla dużych grup budowlanych z ekspozycją na kontrakty publiczne to komfortowa sytuacja, czego dowodem rekordowe portfele zamówień ogłaszane w ostatnich tygodniach przez giełdowych wykonawców.
Dla rynku pracy oznacza to dalsze przesunięcia. Firmy infrastrukturalne poszukują operatorów maszyn i inżynierów kontraktów, podczas gdy ekipy wykończeniowe i remontowe walczą o kurczące się zlecenia, często obniżając stawki. Jeśli prognozy PFR o stopniowym ożywieniu mieszkaniówki się potwierdzą, w przyszłym roku napięcie może zelżeć, bo rosnąca liczba rozpoczynanych budów z czasem przełoży się na popyt na podwykonawców. Do tego czasu o kondycji branży będą decydować publiczne przetargi i tempo wydawania unijnych pieniędzy.
