Napisz do nas

Ponad 140 firm łączy siły przy nowym dolarowym stablecoinie. Na liście Visa, Mastercard i BlackRock

Osiem lat temu z podobnym pomysłem wystartował Facebook i poległ. Teraz ideę wspólnego, globalnego stablecoina przejęła grupa ponad 140 instytucji finansowych, która 30 czerwca ogłosiła powstanie konsorcjum Open Standard. Jego celem jest emisja tokena OpenUSD, a lista sojuszników robi wrażenie, bo znaleźli się na niej wprost konkurujący ze sobą giganci płatności, banki i gracze rynku krypto.

- Reklama -

Lekcja z historii płatności. Lepiej współpracować niż wojować

Punktem wyjścia całej inicjatywy jest wniosek płynący z historii systemów płatniczych. Choć na rynku konkurują ze sobą karty Visa, Mastercard czy zbliżeniowy BLIK, w sklepach nie stoi kilka osobnych terminali, bo wielkie organizacje postawiły na wspólny zestaw standardów technicznych. Tak powstało konsorcjum EMVCo odpowiadające za techniczną warstwę transakcji, a konkurować można opłatami, usługami dodatkowymi i innowacjami.

Podobny scenariusz rozgrywa się teraz w segmencie stabilnych kryptowalut, czyli stablecoinów. To tokeny, które mają łączyć zalety kryptowalut, takie jak natychmiastowy rozrachunek, programowalność i znikome koszty transakcyjne, z mocnymi stronami tradycyjnego pieniądza. Problem w tym, że swoje stablecoiny tworzą dziś banki, detaliści i agregatorzy płatności, przez co rynkowi grozi tłok. Powstałoby wiele niekompatybilnych walut walczących o skalę, płynność byłaby rozproszona, a przeskakiwanie między nimi wymagałoby technicznych sztuczek. Zamiast czekać na nieuniknioną konsolidację, w której więksi zjadają mniejszych, twórcy Open Standard chcą od razu pominąć etap wojny standardów.

Powtórka z „kryptowaluty Facebooka”

Pomysł globalnego stablecoina opartego na sojuszu wielkich graczy nie jest nowy. Już w 2018 r. taką ideę zaczął promować Facebook, a w konsorcjum noszącym początkowo nazwę Libra, a potem Diem, uczestniczyły między innymi Visa, Mastercard, PayPal, eBay, Stripe i Booking. Projekt ostatecznie nie wypalił, między innymi dlatego, że trafił na rynek w złym momencie i pod silną presją regulatorów.

Teraz ideę przejęła znacznie szersza grupa. 30 czerwca 2026 r. ponad 140 firm ogłosiło powstanie konsorcjum Open Standard, które ma wyemitować token o nazwie OpenUSD. Będzie to stablecoin bazujący na dolarze amerykańskim, utrzymujący sztywną relację jeden do jednego wobec swojej waluty bazowej. Innymi słowy, każdy OpenUSD ma być w całości pokryty rezerwą o wartości jednego dolara.

Szokująca lista sojuszników

To właśnie skład konsorcjum robi największe wrażenie, i nie chodzi tylko o samą liczbę instytucji. Na liście znalazły się dominujące organizacje kart płatniczych, czyli Visa, Mastercard, American Express i Discover, specjaliści od przekazów pieniężnych, tacy jak Western Union, MoneyGram i Remitly, oraz integratorzy płatności Adyen i Stripe. Są też dostawcy płatności odroczonych Klarna i Affirm.

Kluczową rolę odgrywa jeden podmiot. Gigant rynku zarządzania aktywami BlackRock ma czuwać nad rezerwami konsorcjum. Do tego dochodzą dziesiątki banków z różnych stron świata, od BNY przez BBVA aż po Freedom Bank z Kazachstanu, a także gracze ze świata krypto i blockchain, tacy jak Coinbase, OKX, Aave czy Solana. Znamienne są przy tym nieobecności, bo w konsorcjum nie ma emitentów największych dziś stablecoinów, czyli Tethera od USDT i Circle od USDC. Najbardziej uderzające jest jednak to, że przy jednym stole zasiedli bezpośredni konkurenci, czyli rywalizujące ze sobą organizacje kartowe, giełdy krypto i blockchainy, a także firmy, dla których stablecoiny mogą być realnym zagrożeniem dla dotychczasowego modelu biznesowego.

Czym OpenUSD ma wygrać

Nowy stablecoin nie przynosi rewolucji technologicznej, bo jego przewagą ma być struktura zarządzania i fundamenty ekonomiczne. Po pierwsze, każdy uczestnik konsorcjum będzie mógł emitować i umarzać tokeny bez ograniczeń ilościowych i bez kosztów, a jedynym limitem pozostanie wielkość wniesionych rezerw.

Po drugie, i to jest sedno modelu, przychody z rezerw stanowiących pokrycie OpenUSD będą dzielone pomiędzy uczestników. Rezerwy inwestować ma BlackRock, a od zysków potrącana będzie niewielka opłata. Zgodnie z amerykańskimi regulacjami rezerwy stablecoinów można lokować wyłącznie w płynne i bezpieczne aktywa, więc nie chodzi o ponadprzeciętne zyski, lecz o gigantyczną skalę. Po trzecie, całość ma opierać się na radzie zarządzającej, podobnie jak przy projekcie Diem. To jednak potencjalna pięta achillesowa przedsięwzięcia, bo przy tak długiej liście uczestników wypracowanie wspólnych zasad, w tym drażliwego podziału zysków, może okazać się bardzo trudne.

Token trafi na rynek jeszcze w tym roku

Sama informacja o powstaniu konsorcjum zdążyła już poruszyć rynek. Jej ofiarą padły notowania Circle, emitenta stablecoina USDC, którego akcje najpierw potaniały o kilkanaście procent, by w kolejnych dniach powoli odrabiać straty.

- Reklama -

Poza komunikatem prasowym konkretów jest jednak na razie niewiele. Token ma dopiero trafić na rynek, który w międzyczasie stale się poszerza. Największym wyzwaniem pozostaje wypracowanie wspólnych zasad przez wszystkich zainteresowanych, bo każdy z nich ma tu coś do wygrania i coś do stracenia. Trudno przy tym oprzeć się wrażeniu, że dla części uczestników dołączenie do Open Standard jest bardziej efektem strachu przed wykluczeniem niż strategicznej rozwagi. A jak pokazała historia „kryptowaluty Facebooka”, właśnie tacy sojusznicy pierwsi znikają z pokładu, gdy tylko pojawiają się trudności.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi