Od 1 stycznia 2027 roku importerzy ropy, gazu i węgla w Unii Europejskiej mieli udowadniać, że paliwa z nowych kontraktów wydobyto przy kontroli emisji metanu zgodnej z unijnymi standardami. Ten termin właśnie się przesuwa. W piątek państwa członkowskie uzgodniły wspólne stanowisko, zgodnie z którym nowe obowiązki zaczną obowiązywać rok później. Polska, razem z 17 innymi krajami, zabiegała o trzy lata.
Jak podaje PAP, ostateczny kształt przepisów zostanie ustalony w negocjacjach z Parlamentem Europejskim. Rozmowy w imieniu państw członkowskich poprowadzi irlandzka prezydencja w Radzie UE. Jako powód zmian wskazano obawy o bezpieczeństwo dostaw surowców i stabilność cen energii w Europie.
Unijne przepisy zderzyły się z kryzysem w Ormuz
Rozporządzenie metanowe, czyli unijne rozporządzenie 2024/1787, weszło w życie 4 sierpnia 2024 roku jako część Europejskiego Zielonego Ładu. Ma ograniczyć emisje metanu w energetyce, nakładając na importerów obowiązek mierzenia i raportowania emisji. Dotyczy kontraktów zawartych lub odnowionych po 4 sierpnia 2024 roku.
Plan zaczął się chwiać, gdy blokada cieśniny Ormuz podbiła ceny paliw. Jak opisywał wnp.pl, w Unii coraz głośniej mówiono, że nowe wymogi są nierealne. Komisja Europejska 14 października zaproponowała przesunięcie obowiązków o 12 miesięcy, tłumacząc, że chce uniknąć „wszelkich potencjalnych pośrednich negatywnych skutków” w czasie globalnego kryzysu energetycznego. Propozycja obejmuje monitorowanie, raportowanie i weryfikację emisji przez importerów gazu ziemnego, ropy naftowej i węgla.
Polska chciała dłużej
W czerwcu 2026 roku Polska była jednym z 18 państw UE, które zaapelowały do Komisji o odroczenie przepisów dla importerów o trzy lata. Jak podawał portal samorządowy Portal Komunalny za PAP, chodziło o zapewnienie stabilnych dostaw surowców i danie firmom czasu na dostosowanie się do nowych wymogów. Gaz ziemny ma duże znaczenie dla energetyki, przemysłu i ciepłownictwa, które odchodzi od węgla. Proponowana zmiana nie zawiesza całego rozporządzenia ani wszystkich obowiązków dotyczących ograniczania emisji metanu.
Bruksela nie zgodziła się na dłuższy okres. Unijny komisarz do spraw energii Dan Jørgensen mówił w europarlamencie, że nie spodziewa się odroczenia dłuższego niż rok i że państwa muszą być w tym czasie w pełni gotowe. Kraje członkowskie przyjęły propozycję Komisji, ale chcą, by do końca września przyszłego roku oceniła, czy wszystko jest gotowe do wdrożenia. Chodzi między innymi o to, czy będą dostępne niezależne podmioty zdolne weryfikować dane o emisjach.
| Kto | Start obowiązków importerów |
|---|---|
| Obecne przepisy | 1 stycznia 2027 |
| Komisja Europejska i państwa członkowskie | 1 stycznia 2028 |
| Apel Polski i 17 innych państw z czerwca | odroczenie o trzy lata |
| Parlament Europejski | 31 maja 2031 |
Źródło: Komisja Europejska, Parlament Europejski, Rada UE
Zobacz również:
BIZNES · 05.11.2026Węgry odchodzą od rosyjskiego gazu i ropy. MOL faworytem do udziałów w polskiej rafineriiEuroparlament idzie znacznie dalej
Najbardziej radykalne stanowisko zajął Parlament Europejski, który 22 października poparł przesunięcie terminu aż do 31 maja 2031 roku. Jak podawał serwis GospodarkaMorska.pl, posłowie chcą też, by producenci i importerzy raportowali intensywność emisji metanu dopiero od 5 sierpnia 2031 roku, dwa lata później niż pierwotnie planowano. Operatorzy złóż ropy i gazu mieliby składać zweryfikowane raporty w lutym 2030 roku dla aktywów, którymi zarządzają, i w sierpniu 2031 roku dla pozostałych.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Europosłowie zastrzegli, że odroczenie nie powinno obejmować paliw z krajów objętych unijnymi sankcjami ograniczającymi import ani paliw eksportowanych z tych państw bezpośrednio lub pośrednio. Parlament przyjął stanowisko w trybie pilnym i liczy na przyjęcie zmian jeszcze w tym roku. Państwa członkowskie zajęły się jednak sprawą później, a unijny dyplomata mówił w październiku PAP, że będą potrzebowały kilku tygodni. Piątkowe porozumienie stolic otwiera drogę do rozmów obu instytucji.
Kar na razie nie będzie
Importerzy dostali wcześniej inną ulgę. Jak opisywał serwis Strefa Inwestorów, pod koniec lipca Komisja zaleciła państwom, by w latach 2027 do 2029 nie stosowały części kar za naruszenia przepisów, z wyjątkiem działań w złej wierze. Większość krajów UE nie ma jeszcze krajowych systemów sankcji, a importerzy skarżyli się, że niepewność co do odpowiedzialności utrudnia podpisywanie i przedłużanie kontraktów.
Same obowiązki jednak nie zniknęły. Krajowe urzędy mają w tym czasie śledzić postępy firm, a Komisja ma ocenić takie podejście do 1 stycznia 2028 roku. Dokumenty potwierdzające zgodność z przepisami powinny obejmować kraj i miejsce wydobycia, ilość paliwa oraz dowody spełnienia wymogów, a podmioty certyfikujące muszą być niezależne.
Komisja przygotowała też wzorcowe klauzule do umów na dostawy ropy, gazu i węgla. Przepisy nie wymagają fizycznego śledzenia konkretnych ładunków, a w złożonych łańcuchach dostaw można korzystać z certyfikacji. Według Strefy Inwestorów zmniejsza to ryzyko regulacyjne dla Orlenu, właściciela dawnego PGNiG, i ogranicza ryzyko, że nowe zasady staną się barierą techniczną w handlu gazem i LNG.
