Pod koniec stycznia premier Donald Tusk mówił o „historycznej chwili”. Agencja Uzbrojenia podpisała wtedy z konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej i norweskiego Kongsberga umowę na 18 baterii antydronowego systemu SAN o wartości około 15 mld zł netto. Pierwsze dostawy miały ruszyć jeszcze w tym roku. Teraz wiadomo, że pierwsza bateria trafi do żołnierzy dopiero w 2027 r.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, na którą powołuje się Portal Obronny, Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło przesunięcie terminu, choć nie podało konkretnej daty. Do końca 2026 r. resort planuje jedynie fabryczne testy odbiorcze trzech plutonów z pierwszej baterii. Nie oznacza to gotowości bojowej. Pełna bateria liczy według Portalu Obronnego sześć plutonów.
Oprogramowanie Skyview hamuje cały program
Źródłem kłopotów ma być nie sprzęt, lecz oprogramowanie. Według wojskowych rozmówców „Gazety Wyborczej” nie jest gotowy system dowodzenia i kierowania Skyview, który dostarcza gdyńska spółka Advanced Protection Systems (APS). To on ma łączyć w jedną całość radary APS i działka Kongsberga. Norweska firma ma podobne oprogramowanie, ale nie było ono projektowane z myślą o zwalczaniu dronów.
SAN to kluczowy element programu Tarcza Wschód. Bateria wyposażona jest w działka kalibru 30 lub 35 mm, rakiety APKWS naprowadzane laserowo, drony przechwytujące oraz środki walki elektronicznej. Każdy pluton ogniowy ma samodzielnie wykrywać, śledzić, identyfikować i niszczyć cele powietrzne. Jak podawał serwis Defence24 przy podpisaniu umowy, kontrakt obejmuje 52 plutony ogniowe, 18 plutonów dowodzenia i 703 pojazdy.
| Element zamówienia SAN | Liczba |
|---|---|
| Pojazdy na podwoziu Jelcz |
ok. 400 |
| Pojazdy Legwan |
ok. 300 |
| Plutony ogniowe |
52 |
| Plutony dowodzenia |
18 |
| Baterie |
18 |
Źródło: umowa Agencji Uzbrojenia z konsorcjum PGZ i Kongsberg z 30 stycznia 2026 r.
Generał mówił o dwóch dostawach jeszcze w tym roku
Jeszcze latem wojsko przedstawiało znacznie ambitniejszy plan. Jak pisał w lipcu rp.pl, inspektor Wojsk Lądowych gen. Piotr Fajkowski w wywiadzie dla „Polski Zbrojnej” zapowiadał dwie pierwsze dostawy do końca 2026 r. i kolejne dwie w połowie 2027 r. Generał zastrzegał jednak, że to harmonogram „prawdopodobny”. „Wszystko zależy bowiem od przemysłu”, mówił. Z wyliczeń rp.pl wynikało, że przy takim tempie wojsko mogłoby otrzymać około 6 baterii w 2026 r. i kolejnych 6 w pierwszej połowie 2027 r. Według najnowszych informacji do końca roku nie trafi do jednostek żadna.
Całość zamówienia ma trafić do wojska do stycznia 2028 r. Liderem konsorcjum jest PGZ, a APS jest jednym z kluczowych podwykonawców. Przy podpisaniu umowy Tusk zapowiadał też udział w programie systemu firmy Transbit i podkreślał, że „w umowie uczestniczą nieprzypadkowo nasi przyjaciele z Norwegii”. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał wówczas, mówiąc o wydatkach na obronę powietrzną, że „Polska w tym zakresie wyprzedza innych”.
Zobacz również:
BIZNES · 05.11.2026Ministerstwo Zdrowia liczy lekarzy milionerów. „To już poszło w tysiące”PGZ i APS odpierają zarzuty
Polska Grupa Zbrojeniowa odpowiedziała na doniesienia krótkim wpisem na platformie X. „Program SAN jest realizowany zgodnie z harmonogramem uzgodnionym z Zamawiającym”, napisała spółka. Nie wyjaśniła, czy harmonogram ten zmieniał się od stycznia.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Prezes i współzałożyciel APS Maciej Klemm jeszcze w połowie października zapewniał w rozmowie z PAP Biznes, że „w programie SAN nie ma żadnych opóźnień”. Doniesienia, że finansowanie programu może zagrozić stabilności spółki, nazwał „całkowicie nieprawdziwymi”. Według Klemma banki udzieliły APS finansowania po szczegółowym audycie. Pod koniec września firma uruchomiła nowy zakład, który po osiągnięciu pełnych mocy ma produkować blisko 1000 sensorów radarowych. W ciągu dwóch lat zatrudnienie w APS ma zbliżyć się do 400 osób, a lokalizacja fabryki jest tajna. Klemm zastrzegał, że ze względu na charakter działalności spółka musi zachować ostrożność w publicznych komunikatach.
Unijne pieniądze płyną za kamienie milowe
Poślizg ma wymiar finansowy. SAN jest w dużej mierze finansowany z unijnych pożyczek SAFE. Polska otrzymała pierwszą transzę w wysokości 6,5 mld euro, którą wpłacono do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Wypłata kolejnych zależy od realizacji kamieni milowych. Jak wskazuje ESKA.pl, przy opóźnieniu dostaw koszt dokończenia produkcji może spaść na budżet państwa. MON zapewnia, że wdrażanie mechanizmu SAFE przebiega bez problemów.
Były wiceminister obrony Michał Dworczyk ocenił na platformie X, że terminy w ramach SAFE to dla firm zbrojeniowych „terminy zabójcze”. Jego zdaniem MON powinien opublikować kamienie milowe dotyczące programu SAN i jego elementów.
Sprawą zajmuje się też Sejm. 27 września posłowie PiS Mariusz Błaszczak, Kacper Płażyński i Andrzej Śliwka złożyli interpelację nr 20106 w sprawie bezpieczeństwa dostaw SAN i finansów APS. Pytali m.in., czy państwo pokryje luki w finansowaniu, jeśli wypłaty z SAFE się opóźnią. Termin odpowiedzi rządu został przedłużony. We wrześniu APS trafiła na listę podmiotów objętych szczególną ochroną państwa, a organem nadzorującym jest minister obrony narodowej.
