W piątek późnym wieczorem Donald Trump ogłosił na Truth Social porozumienie, które jeszcze tydzień temu wydawało się nie do pomyślenia. Po rozmowie z Władimirem Putinem amerykański prezydent napisał, że Rosja „natychmiast” dostarczy na rynek amerykański i światowy ponad 300 tys. ton oleju napędowego, w listopadzie kolejne 500 tys. ton, a zaraz potem następny 1 mln ton. Jak podaje money.pl, Departament Skarbu USA potwierdził zawieszenie sankcji na eksport rosyjskiego diesla, włącznie z importem do Stanów Zjednoczonych, do kwietnia 2027 r.
Miliony ton z kraju objętego zakazem eksportu
Trump zapowiedział, że w zależności od stanu technicznego rosyjskich rafinerii Moskwa może szybko dorzucić jeszcze 3 mln ton paliwa. Dr Szymon Kardaś z European Council on Foreign Relations wylicza, że wszystkie zapowiedziane transze dają łącznie około 4,8 mln ton, nie licząc opcjonalnych dostaw. Paradoks polega na tym, że w samej Rosji do końca października obowiązuje zakaz eksportu diesla, wprowadzony po ukraińskich atakach na rafinerie.
| Transza zapowiedziana przez Trumpa | Wolumen | Skala |
|---|---|---|
| Natychmiast (październik) | ponad 300 tys. ton | |
| Listopad | 500 tys. ton | |
| Kolejna transza | 1 mln ton | |
| Opcja zależna od stanu rafinerii | 3 mln ton |
Źródło: wpis Donalda Trumpa na Truth Social, za money.pl
Trump przekonuje, że dzięki porozumieniu ceny oleju napędowego „będą spadać w rekordowym tempie”, a obniżka ma być najwyższym priorytetem dla amerykańskich rolników, hodowców i kierowców ciężarówek. Felietonista Bloomberga Javier Blas studzi jednak emocje. Według jego wyliczeń 300 tys. ton to zaledwie około 2,2 mln baryłek, czyli mniej więcej 100 tys. baryłek dziennie do końca miesiąca, zbyt mało, by istotnie zmienić bilans globalnego rynku.
Zełenski: Rosja odpłaci kolejnymi aktami terroru
Na reakcję Kijowa nie trzeba było długo czekać. „Pozwalanie Rosji na sprzedaż produktów naftowych to inwestycja w wojnę, którą należy zakończyć, a nie przedłużać” napisał na platformie X Wołodymyr Zełenski. Ostrzegł, że Rosja „odpłaci” za możliwość sprzedaży oleju napędowego „kolejnymi aktami terroru i perfidii”, a ustępstwa wobec Putina nie przyniosą pokoju.
Ukraiński prezydent zaproponował jednocześnie kompromis. Kijów miałby wstrzymać ataki na rosyjskie rafinerie, jeśli Moskwa przestanie niszczyć ukraińską infrastrukturę energetyczną. To właśnie ukraińskie uderzenia dronami ograniczyły rosyjski eksport paliw, a sam Putin przyznał na początku października, że kosztowały one Rosję około 1 proc. PKB. Według portalu Kyiv Independent Moskwa zażądała w rozmowach zniesienia części sankcji i powiązania rozejmu energetycznego z zawieszeniem broni na Morzu Czarnym.
Zobacz również:
BIZNES · 08.10.2026Rząd chce 10 razy wyższych opłat od firm energetycznych. Zapłacą wszyscy odbiorcy prąduNie wiadomo, co obiecał Waszyngton
Najwięcej pytań budzi druga strona transakcji. „Co Putin dostaje w zamian? Tego nie wiemy” komentuje cytowany przez money.pl Jakub Wiech. Dr Kardaś wskazuje, że porozumienie mogło objąć amerykańską presję na Ukrainę, by wstrzymała ataki na rosyjskie rafinerie. Tego samego dnia na Florydzie ruszyły rozmowy delegacji amerykańskiej i ukraińskiej o zakończeniu wojny, co dodatkowo podnosi stawkę całej układanki.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Obecny skok cen paliw na świecie zaczął się po wybuchu wojny Stanów Zjednoczonych z Iranem, gdy zakłócenia w cieśninie Ormuz, ataki na saudyjską infrastrukturę i wycofanie się Chin z eksportu paliw wywindowały notowania. Trump twierdzi z kolei, że za drożyznę odpowiadają ukraińskie ataki na rafinerie oraz zamykanie zakładów w stanach rządzonych przez Demokratów.
Polski kierowca na razie nie odczuje zmiany
Dla polskich kierowców porozumienie ma znaczenie przede wszystkim psychologiczne. Olej napędowy jest dziś w Polsce objęty rządowym limitem i w weekend kosztuje maksymalnie 8,06 zł za litr, a benzyna 95 nie więcej niż 6,97 zł. Gdyby rosyjskie dostawy rzeczywiście obniżyły światowe notowania diesla, presja na krajowe ceny mogłaby zelżeć jeszcze przed zimą, gdy popyt na olej napędowy i opałowy sezonowo rośnie.
Na razie jednak analitycy radzą ostrożność. Zapowiedziane wolumeny są niewielkie wobec globalnego zużycia, stan rosyjskich rafinerii po miesiącach ataków pozostaje niewiadomą, a trwałość politycznego porozumienia między Waszyngtonem a Moskwą bywała już w przeszłości liczona w tygodniach.
