Kaloryfery w polskich blokach wciąż w większości grzeje ciepło z węgla, ale ten układ ma się zacząć zmieniać na masową skalę. Jak podaje Rzeczpospolita, której doniesienia przytacza wnp.pl, rząd planuje od przyszłego roku rozpocząć modernizację małych ciepłowni, przede wszystkim w mniejszych miejscowościach. Głównym celem programu jest stopniowe zastępowanie węgla gazem, a zmiany dotyczą systemów, które dostarczają ciepło około 15 mln mieszkańców.
Cztery resorty i rachunek na 231 mld zł
Nad programem pracują wspólnie cztery ministerstwa, co samo w sobie pokazuje skalę przedsięwzięcia. Ramy nakreśliło Ministerstwo Energii, które w czerwcu zaprezentowało projekt strategii transformacji ciepłownictwa do 2040 roku. Szacowane nakłady inwestycyjne związane z tą transformacją mogą sięgnąć 231 mld zł, czyli kwoty porównywalnej z kilkuletnimi wydatkami państwa na obronność.
Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo dostaw ciepła i uniezależnienie systemów od węgla, którego krajowe wydobycie spada, a import wiąże się z wahaniami cen na światowych rynkach. Według Rzeczpospolitej program ma przynieść także nowe miejsca pracy, dodatkowe źródła energii i docelowo niższe jej ceny, a inwestycje mają być widoczne dla mieszkańców. Gazeta zwraca jednak uwagę, że według jej źródeł na wybór lokalizacji pierwszych inwestycji mogą wpływać względy polityczne związane ze zbliżającymi się wyborami.
Zobacz również:
BIZNES · 26.10.2026Przez zmianę czasu pracowali godzinę dłużej. Tyle pracodawca musi im dopłacićMałe ciepłownie na pierwszej linii
Wybór małych systemów ciepłowniczych na początek nie jest przypadkowy. Wielkie elektrociepłownie w aglomeracjach mają kapitał i dostęp do finansowania, by modernizować się samodzielnie, podczas gdy ciepłownie w powiatowych miastach często balansują na granicy rentowności. To one najmocniej odczuwają rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 i wymagania środowiskowe, a ich klienci płacą coraz wyższe taryfy zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla mieszkańców podłączonych do sieci zmiana paliwa oznacza w dłuższej perspektywie stabilniejsze dostawy i czystsze powietrze w sezonie grzewczym. Otwarte pozostaje pytanie o rachunki, bo gaz bywa droższy od węgla, a koszty inwestycji ciepłownie będą musiały częściowo wpisać w taryfy. Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że każda wielka modernizacja w energetyce prędzej czy później znajduje odbicie w cenniku.
Gazowa zmiana w cieniu węglowych kolejek
Program rusza w momencie, gdy rynek węgla przechodzi burzliwy sezon. Sprzedaż opału bije rekordy, a klienci indywidualni czekają na dostawy tygodniami. Przestawienie ciepłowni na gaz zmniejszyłoby z czasem presję na krajowy rynek węgla opałowego, ale wymaga rozbudowy infrastruktury gazowej w mniejszych miejscowościach, od przyłączy po magazyny.
Harmonogram na razie zakłada start modernizacji w przyszłym roku, a szczegóły finansowania mają zostać ogłoszone przy oficjalnej inauguracji programu. Dla samorządów i spółek ciepłowniczych to sygnał, by przygotowywać projekty, bo o kolejności na liście inwestycji mogą zdecydować najbliższe miesiące.
