Kierowcy płacą na tej autostradzie 41 zł. Ministerstwo bada, czy zerwać umowę

Jedenaście lat temu kierowca osobówki płacił za przejazd autostradą A2 między Nowym Tomyślem a Koninem 17 zł. Dziś na bramkach zostawia 41 zł, a podwyżki wracają z regularnością, która doprowadziła do wrzenia nie tylko kierowców, ale i rząd. Jak podaje bankier.pl za PAP, Ministerstwo Infrastruktury zleciło Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad analizę, czy umowę koncesyjną z Autostradą Wielkopolską da się rozwiązać.

- Reklama -

Podwyżki o ponad 140 proc. w 11 lat

Informacja wypłynęła z odpowiedzi resortu na poselską interpelację. Wynika z niej, że od września 2015 do września 2026 roku stawki na koncesyjnym odcinku A2 wzrosły, w zależności od kategorii pojazdu, o 141 do 145 proc. Ministerstwo nazywa politykę cenową koncesjonariusza wprost nieakceptowalną, ale przyznaje zarazem, że obecna umowa nie daje państwu narzędzi do blokowania podwyżek, dopóki stawki mieszczą się poniżej kontraktowych maksimów.

W ramach rozpoczętej analizy u koncesjonariusza trwa już kontrola zgodności działania z umową. To od jej wyników zależy, czy państwo znajdzie formalny punkt zaczepienia. Rozwiązanie kontraktu podpisanego w 1997 roku i obowiązującego do marca 2037 roku byłoby bezprecedensowym ruchem na polskim rynku infrastrukturalnym.

UOKiK nie znalazł podstaw do zarzutów

Rząd próbował już ścieżki konsumenckiej. W marcu resort infrastruktury zapytał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, czy częste podwyżki da się podważyć na gruncie prawa konsumenckiego. Odpowiedź była rozczarowująca dla kierowców, bo UOKiK nie dopatrzył się podstaw do zarzutów o nieuczciwe ceny. Powód jest ten sam, który wiąże ręce ministerstwu: obowiązujące stawki wciąż są wyraźnie niższe od maksymalnych pułapów zapisanych w umowie.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Specyfika tego odcinka polega na tym, że w przeciwieństwie do koncesji na A1 z Gdańska do Torunia oraz na A2 ze Świecka do Nowego Tomyśla państwo nie ma tu żadnego wpływu na wysokość opłat. Koncesjonariusz sfinansował budowę, utrzymuje i remontuje trasę, a koszty odzyskuje z opłat od kierowców. Model z lat 90. działa więc dokładnie tak, jak go zaprojektowano, tyle że rachunek rośnie szybciej, niż ktokolwiek wówczas zakładał.

Żadnych ulg i nowych przepisów na horyzoncie

Resort infrastruktury ostudził przy okazji nadzieje na interwencję ustawową. W odpowiedzi na interpelację zastrzegł, że nie prowadzi prac nad przepisami ograniczającymi wzrosty stawek ani wprowadzającymi zniżki dla wybranych grup kierowców. Jedyną realną ścieżką pozostaje więc analiza prawna umowy, a ta może potrwać.

Koncesyjne autostrady pozostają przy tym znakomitym biznesem. Jak pisał niedawno wnp.pl, zarządca płatnego odcinka A4 notuje średnio blisko 51 tys. pojazdów na dobę. Przy takich wolumenach każda złotówka podwyżki na bramce przekłada się na dziesiątki milionów złotych rocznych przychodów, a kierowcy jadący na zachód Polski alternatywę mają jedną: darmową, ale dłuższą i wolniejszą drogę krajową.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi