Budowlana legenda GPW wciąż w tarapatach. Kwartał zakończyła pod kreską

Mostostal Warszawa, jedna z najstarszych marek polskiego budownictwa i spółka obecna na giełdzie od lat 90., wciąż nie może wyjść na prostą. Z szacunkowych danych opublikowanych przez firmę wynika, że sam trzeci kwartał 2026 r. zakończył się stratą. Jak podaje wnp.pl, spółka od wielu miesięcy sygnalizuje skomplikowaną sytuację finansową, a świeże liczby tylko to potwierdzają.

- Reklama -

Zysk na papierze, strata w kwartale

Po trzech kwartałach 2026 r. grupa Mostostalu Warszawa miała 793 mln zł przychodów ze sprzedaży. Narastająco wynik netto pozostaje dodatni i wynosi 11,6 mln zł, z czego 10,1 mln zł przypada akcjonariuszom spółki dominującej, a 1,5 mln zł akcjonariuszom niekontrolującym. Na poziomie jednostkowym firma wykazała 563 mln zł przychodów i symboliczne 0,3 mln zł zysku netto.

Problem w tym, że cały ten dorobek wypracowano w pierwszym półroczu. Trzeci kwartał przyniósł stratę, a spółka zastrzega, że podane wielkości są szacunkowe i mogą się różnić od danych z raportu okresowego. Dla inwestorów to sygnał, że odbicie, na które liczyli po fatalnym 2025 r., wciąż się odsuwa. W ubiegłym roku skonsolidowana strata netto grupy sięgnęła prawie 102 mln zł.

Kontraktów ubywa, kursy walut dobijają

Spółka tłumaczy słabszy wynik trzema czynnikami. Po pierwsze, spada sprzedaż, bo w realizacji jest mniej kontraktów niż rok temu. Po drugie, na wynik negatywnie wpłynęły różnice kursowe. Po trzecie, wypracowana marża nie wystarczyła na pokrycie kosztów działalności. To klasyczny obraz firmy budowlanej w dołku portfela zamówień, w której koszty stałe pracują, a nowych budów brakuje.

Kontrast z resztą branży jest bolesny. W tym samym tygodniu Mirbud chwalił się pierwszym w historii kontraktem kolejowym i portfelem zamówień, który urósł do 8,83 mld zł. Rynek infrastrukturalny, napędzany pieniędzmi z KPO i wydatkami zbrojeniowymi, przeżywa dobry okres, ale korzystają z niego przede wszystkim wykonawcy, którzy w ostatnich latach agresywnie startowali w przetargach.

Hiszpański właściciel patrzy na kurs z umiarkowanym niepokojem

Głównym akcjonariuszem Mostostalu Warszawa pozostaje hiszpańska Acciona Construcción Polonia z pakietem 62,13 proc. akcji. Drugim istotnym udziałowcem jest OFE PZU Złota Jesień, które kontroluje 19,41 proc. walorów, a reszta należy do mniejszych inwestorów. Mimo słabych wieści kurs akcji potrafi zaskakiwać, bo w dniu publikacji szacunków rósł o 7 proc., do 4,58 zł.

Taka reakcja rynku może oznaczać, że inwestorzy obawiali się gorszych liczb albo grają pod scenariusz poprawy w kolejnych kwartałach. Narastający zysk netto, choć skromny, pozostaje bowiem dodatni, a ubiegłoroczne straty wynikały częściowo ze zdarzeń, które nie muszą się powtórzyć.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Branża rośnie, ale nie dla wszystkich

Przypadek Mostostalu pokazuje, że dobra koniunktura w budownictwie infrastrukturalnym nie rozlewa się równo po całym sektorze. O kontrakty drogowe, kolejowe i energetyczne konkurują dziś dziesiątki podmiotów, w tym coraz śmielej firmy z kapitałem zagranicznym, a marże w przetargach publicznych pozostają pod presją.

- Reklama -

Dla spółki kluczowe będą najbliższe miesiące i to, czy uda się odbudować portfel zamówień na 2027 r. Pełny raport za trzeci kwartał pokaże, jak głęboka była strata i ile gotówki zostało w kasie. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy jedna z ikon polskiej budowlanki ma za sobą najgorsze, czy dopiero wchodzi w kolejny trudny rozdział.

Budowlanka płaci cenę za kontrakty z innej epoki

Problemy Mostostalu wpisują się w szerszy mechanizm, który od lat powtarza się w polskim budownictwie. Kontrakty infrastrukturalne podpisuje się na sztywne kwoty z wyprzedzeniem sięgającym kilku lat, a koszty materiałów, energii i robocizny rosną według własnego kalendarza. Wykonawca, który wycenił prace przed falą podwyżek, musi je dokończyć po bieżących kosztach, a klauzule waloryzacyjne w zamówieniach publicznych pokrywają tylko część różnicy.

Do tego dochodzi ekspozycja walutowa, na którą spółka wprost wskazuje w komunikacie. Firmy budowlane kupują część materiałów i usług w euro, podczas gdy przychody z krajowych kontraktów są złotowe, więc każde osłabienie złotego potrafi zjeść marżę z kilku miesięcy pracy. W najbliższych kwartałach kluczowe będzie to, czy Mostostal zdoła wygrać przetargi wyceniane już według obecnych kosztów, bo stare, nisko wycenione kontrakty powoli schodzą z portfela.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi