W Lubaniu na Dolnym Śląsku pracuje 1200 osób zatrudnionych przez Dr. Schumacher, firmę z Hesji. Jej dyrektor Paul Stanek tłumaczy niemieckim dziennikarzom, dlaczego produkcja trafiła właśnie tutaj. „Jeśli popyt rośnie i potrzebuję nowej hali, muszę być w stanie zrealizować taką inwestycję w ciągu roku lub półtora”, mówi. W Niemczech, jak podkreśla, na samo pozwolenie czekałby trzy lata.
Ta historia otwiera materiał niemieckich mediów publicznych o polskiej gospodarce, na który w środę rano powołał się money.pl. Autorzy opisują w nim, w których dziedzinach Polska wyprzedziła zachodniego sąsiada i dlaczego niemieckie firmy rozbudowują tu fabryki.
Urząd w telefonie zamiast kolejki
Najmocniej wybrzmiewa wątek administracji. Lars Gutheil, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (AHK Polska), zwraca uwagę, że większość spraw urzędowych można w Polsce załatwić w pełni przez internet. Jako przykład podaje aplikację mObywatel. „Polska wyprzedza nas w tej dziedzinie z pewnością o co najmniej dekadę”, ocenia.
Niemieccy autorzy wymieniają też szybkość inwestycji i jakość pracowników. Ekonomista Marcin Piątkowski wylicza, że przeciętny Polak przepracowuje w roku nawet o 600 godzin więcej niż przeciętny Niemiec. Wśród zachęt materiał wskazuje zwolnienie z podatku dochodowego dla osób do 26. roku życia oraz brak podatku od czynności cywilnoprawnych przy zakupie pierwszego mieszkania na własne potrzeby.
Jest również wątek infrastruktury. Sieć dróg krajowych wydłużyła się w ciągu dwóch dekad o ponad 4000 km. Niemcy zwracają uwagę na rozwiązanie, które u nich nie funkcjonuje: w Polsce projekt i budowę można połączyć w jednym przetargu, podczas gdy za Odrą każdy z tych etapów wymaga osobnej procedury.
60 mld euro niemieckiego kapitału nad Wisłą
Za dobrą opinią stoją konkretne pieniądze. Według materiału przytoczonego przez money.pl w Polsce działa około 6000 firm z niemieckim kapitałem. Dane NBP pokazują, że skumulowana wartość niemieckich inwestycji bezpośrednich w Polsce wyniosła na koniec 2025 r. 256,3 mld zł, czyli 60,6 mld euro. To o 9,4 proc. więcej niż rok wcześniej.
Niemcy są drugim inwestorem zagranicznym w Polsce, po Holandii. Według NBP niemieckie firmy zainwestowały w 2025 r. ponownie w polskie spółki zależne 14,1 mld zł zysków, zamiast wypłacić je centralom w formie dywidend.
Potwierdza to tegoroczna ankieta AHK Polska wśród zagranicznych inwestorów. Polska zajęła w niej drugie miejsce wśród 14 krajów Europy Środkowo-Wschodniej pod względem atrakcyjności inwestycyjnej, za Litwą, a przed Czechami, Węgrami, Rumunią i Słowacją. Aż 94,5 proc. ankietowanych firm ponownie wybrałoby Polskę jako miejsce inwestycji, wobec 91 proc. rok wcześniej.
Nastroje firm są najlepsze od 2019 r. Sytuację gospodarczą w Polsce jako dobrą ocenia 43,1 proc. inwestorów, o 18,6 pkt proc. więcej niż rok wcześniej, a jako złą zaledwie 11,4 proc. Wśród atutów kraju ankietowani najczęściej wskazywali potencjał wzrostu, zaangażowanie i kompetencje pracowników oraz bliskość kluczowych rynków.
Zobacz również:
BIZNES · 02.11.2026Orlen utknął z wielkim przejęciem. W tle spór z chemicznym gigantemPolska depcze Francji po piętach
Rosnące znaczenie Polski widać też w handlu. Według wstępnych danych niemieckiego urzędu statystycznego Destatis obroty handlowe między oboma krajami przekroczyły w 2025 r. po raz pierwszy 180 mld euro i wyniosły 180,41 mld euro. Polska jest piątym partnerem handlowym Niemiec i szybko zbliża się do Francji.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Partner handlowy Niemiec | Obroty w 2025 r. |
|---|---|
| Chiny | 251,84 mld euro |
| USA | 240,52 mld euro |
| Holandia | 209,48 mld euro |
| Francja | 186,51 mld euro |
| Polska | 180,41 mld euro |
Źródło: Destatis, dane wstępne za 2025 r.
Niemiecki eksport do Polski wzrósł w 2025 r. o 7 proc., do 99,96 mld euro. To najszybsze tempo wśród pięciu największych rynków zbytu Niemiec, na których Polska zajmuje czwarte miejsce. Import z Polski zwiększył się o 4,1 proc., do 80,45 mld euro. Różnica między tymi kwotami oznacza, że Niemcy sprzedają Polsce o blisko 20 mld euro więcej, niż od niej kupują.
Podatki i przewidywalność na minusie
Obraz nie jest jednak jednostronny. W tej samej ankiecie AHK Polska inwestorzy najgorzej ocenili obciążenia podatkowe, które negatywnie postrzega 43,6 proc. firm. Tuż za nimi znalazły się system podatkowy i administracja skarbowa z 42,1 proc. ocen negatywnych oraz przewidywalność polityki gospodarczej z wynikiem 41,1 proc.
Największym zmartwieniem na najbliższy rok są koszty energii. Wzrostu cen obawia się około 75 proc. ankietowanych, o 16,1 pkt proc. więcej niż w poprzedniej edycji badania. Stabilność polityczną jako ryzyko wskazuje 71 proc. firm, a inflację, politykę pieniężną i kursy walut 69 proc. Brak wykwalifikowanych pracowników i demografię wymienia 58 proc. inwestorów.
Maciej Zieliński, prezes Siemensa w Polsce, zwracał przy prezentacji badania uwagę na słabszy punkt polskiego modelu. „Polska musi jednak przyciągać więcej inwestycji badawczych, a nie tylko produkcyjnych”, mówił. Ponad połowa firm obawia się też wzrostu kosztów pracy i cen surowców oraz zakłóceń w łańcuchach dostaw.
