Polska deklasuje kraj fiordów na morzu. Różnica jest ponad pięciokrotna

Norwegia ma jedne z najlepszych warunków wiatrowych w Europie, potężny przemysł morski i dekady doświadczeń z platformami na Morzu Północnym. Mimo to w wyścigu o morskie farmy wiatrowe przegrywa z krajem, który jeszcze kilka lat temu nie miał na Bałtyku ani jednej turbiny. Moc polskich projektów offshore na koniec 2025 r. wynosiła 9,3 GW, podczas gdy norweskich zaledwie 1,6 GW, jak wynika z raportu Boston Consulting Group „Offshore Wind Industry Update 2026″, który przytacza PAP, cytowana przez bankier.pl.

- Reklama -

Dane obejmują farmy już działające, budowane oraz projekty z przyznanymi prawami do realizacji. Różnica na korzyść Polski jest więc ponad pięciokrotna, choć oba kraje BCG zalicza dopiero do rynków rozwijających się w tej branży.

Warszawa wśród przyszłych liderów, Oslo na bocznym torze

Wnioski analityków są dla Norwegów bolesne. Według raportu Polska ma dołączyć do światowych liderów morskiej energetyki wiatrowej, podczas gdy w Norwegii rozwoju sektora po prostu nie widać. Autorzy wskazują, że mimo świetnych warunków naturalnych i rosnącego zapotrzebowania na prąd tamtejsze władze nie zapewniają inwestorom stabilnych i atrakcyjnych warunków. W dokumencie pada wręcz ocena, że Norwegia „może nigdy nie rozwinąć morskiej energetyki wiatrowej na dużą skalę”.

Współautor raportu Robert Hjorth tłumaczy, że o tempie rozwoju rynku decyduje atrakcyjny model biznesowy projektów. Tam, gdzie warunki są odpowiednie, inwestorzy wracają z kolejnymi przedsięwzięciami. Największym rynkiem świata pozostaje Wielka Brytania, która tylko w 2026 r. wydała zgody na farmy o łącznej mocy ponad 9 GW. Obok Polski dynamicznie rozwijają się też Francja i Tajwan.

Kraj Moc projektów offshore (koniec 2025 r.)
Polska

9,3 GW

Norwegia

1,6 GW

Źródło: raport BCG „Offshore Wind Industry Update 2026″, za bankier.pl

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Baltic Power z kompletem turbin na Bałtyku

Polskie liczby przestają być teorią. Na Bałtyku zakończył się właśnie montaż wszystkich 76 turbin farmy Baltic Power, wspólnego projektu Orlenu i kanadyjskiego Northland Power o mocy 1,2 GW. Ta jedna farma ma produkować niemal tyle energii, co wszystkie zrealizowane i planowane projekty w Norwegii razem wzięte, a po pełnym uruchomieniu zabezpieczy potrzeby ponad 1,5 mln gospodarstw domowych. Obecnie trwa faza rozruchu i testów.

W kolejce czekają następne inwestycje. Przy Świnoujściu wyładowano pierwsze monopale, czyli fundamenty farmy BC-Wind realizowanej przez Ocean Winds, a PGE Baltica, odpowiedzialna za offshore w grupie PGE, przenosi siedzibę z Warszawy do Gdańska, bliżej zaplecza portowego całej branży.

Dla polskiej gospodarki morski wiatr to nie tylko czysta energia w czasach drogiego gazu i węgla, ale też łańcuch dostaw wart miliardy złotych, od portów instalacyjnych po fabryki fundamentów i kabli. Raport BCG sugeruje, że okno możliwości jest otwarte właśnie teraz. Polska na razie z niego korzysta, a przykład Norwegii pokazuje, że nawet najlepsze warunki naturalne nie wystarczą, gdy zabraknie stabilnych reguł dla inwestorów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi