Deweloper kusił dodatkowymi 60 mkw. na strychu. Nie zbudował nawet schodów

Na wizualizacjach wszystko wyglądało przekonująco: schody prowadzące na górę, oddzielne pomieszczenia, miejsce na pokój gościnny albo pracownię. Kupujący domy na osiedlu Groen Konstancin w Konstancinie-Jeziornie mogli liczyć, że po adaptacji poddasza zyskają ponad 60 mkw. dodatkowej powierzchni. Problem w tym, że takiej adaptacji nie dało się przeprowadzić. Prezes UOKiK nałożył na spółkę Groen Konstancin I karę w wysokości 1 176 000 zł za wprowadzanie konsumentów w błąd.

- Reklama -

Decyzja dotyczy domów jednorodzinnych i szeregowych, jedno i dwulokalowych, sprzedawanych w pierwszym i drugim etapie inwestycji. Osiedle realizuje grupa Ghelamco, która na swojej stronie zapowiada docelowo około 160 lokali, w większości w zabudowie bliźniaczej. Sam pierwszy etap obejmował 48 lokali w zachodniej części terenu, przy Ogrodzie Botanicznym. Deweloper eksponuje w ofercie bliskość Parku Kulturowego Powsin, Lasu Kabackiego i granic Warszawy.

Pokój do gier i domowa siłownia, których nie będzie

Deweloper przekonywał w katalogach i na stronie internetowej, że strych da się zaadaptować na cele mieszkalne. Pisał o przestrzeni, która zapewni „więcej miejsca na hobby, pokój gier czy domową siłownię”. W materiałach sprzedażowych pojawiało się też zdanie: „Zorganizujesz dodatkowy pokój dla gości lub pracownię”. Spółka publikowała także wizualizacje gotowego, zaadaptowanego poddasza, które sugerowały kupującym, jak może wyglądać ich przyszły dom.

Postępowanie urzędu pokazało zupełnie inny obraz. Poddasze nie spełniało warunków technicznych pozwalających na adaptację, a przede wszystkim nie zaprojektowano ani nie wybudowano schodów łączących kondygnację mieszkalną ze strychem. Projekt budowlany zakładał lokale dwukondygnacyjne. Jak wskazał UOKiK, „strych jest powierzchnią nieużytkową i stanowi część nieruchomości wspólnej”.

Mieszkanie większe nawet o połowę

Dla kupujących obietnica miała konkretną wartość. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreślił, że możliwość powiększenia lokalu nawet o połowę dzięki adaptacji poddasza była dla wielu nabywców ważnym atutem oferty. Deweloper przedstawiał strych jako integralną część nieruchomości, ze schodami i wydzielonymi pokojami.

Według prezesa urzędu w rzeczywistości poddasza nie można było przekształcić w powierzchnię mieszkalną, więc przekaz spółki wprowadzał konsumentów w błąd. Kto kupował dom z myślą o przyszłej rozbudowie, w praktyce nabył lokal pozbawiony możliwości, którą eksponowały materiały reklamowe.

Decyzja nie jest prawomocna, a spółka może się od niej odwołać do sądu. Deweloper musi również opublikować rozstrzygnięcie na swojej stronie internetowej. Sentencja decyzji nosi numer RPZ-6/2026.

Deweloperzy coraz częściej na celowniku urzędu

To kolejna w ostatnich miesiącach sprawa, w której UOKiK bierze pod lupę sposób informowania klientów przez firmy budujące mieszkania. W lipcu 2025 r. prezes urzędu wydał sześć decyzji dotyczących informacji o metrażu lokali i ściankach działowych. Chodziło o deweloperów z Warszawy, Wrocławia i Lublina, a łączna suma kar przekroczyła 1,6 mln zł.

Sprawy deweloperskie w UOKiK Kary
Sześć decyzji o metrażu i ściankach działowych (lipiec 2025 r.) ponad 1,6 mln zł

Groen Konstancin I, jedna decyzja (listopad 2026 r.) 1,176 mln zł

Źródło: UOKiK

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

W marcu 2026 r. urząd postawił zarzuty trzem firmom: Idea-Inwest, M2R i Jelbud. Zdaniem UOKiK konsumenci mogli odczytać przekazywane przez nie informacje jako zapowiedź, że nie dostaną aktu własności mieszkania, jeśli nie podporządkują się warunkom dewelopera. Wcześniej, w 2024 r., urząd ukarał poznańskiego dewelopera Everest development 2 za klauzule zmuszające klientów do udzielania pełnomocnictw o nieprecyzyjnym zakresie.

Ukryte koszty także poza rynkiem mieszkań

Urząd jest w ostatnich tygodniach wyjątkowo aktywny w sprawach dotyczących nieruchomości i wypoczynku. Pod koniec października prezes UOKiK wszczął dwa postępowania wobec Holiday Park & Resort. Według urzędu przy rezerwacji domku na tydzień końcowa kwota widoczna na ekranie, 6255,99 zł, nie obejmowała 899 zł kaucji, opłaty eksploatacyjnej ani rachunków za media. Te dodatkowe koszty mogły łącznie przekroczyć 1000 zł.

Mechanizm opisany przez urząd zaczynał się od atrakcyjnej stawki. Na pierwszym ekranie domek z ogródkiem kosztował 88,78 zł za osobę za noc, przy czym system liczył cenę dla dziewięciu osób, niezależnie od faktycznej liczby gości. Na kolejnym etapie stawka rosła do 99,30 zł, a do rachunku dochodziły obowiązkowe 249,99 zł za przygotowanie i sprzątanie domku oraz 413 zł za ogródek. Urząd sprawdzi również postanowienia regulaminu, które pozwalały firmie zmieniać warunki już zawartych rezerwacji z „ważnej przyczyny”.

Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów firmie grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu za każdą zakwestionowaną praktykę. „Konsument nie może być zmuszany do obliczania pełnego kosztu pobytu”, mówił przy tej okazji Tomasz Chróstny.

Osoby, które uważają, że padły ofiarą podobnych praktyk, mogą szukać pomocy. UOKiK wskazuje infolinię konsumencką pod numerami 801 440 220 i 222 66 76 76, płatną według taryfy operatora, formularz na stronie dlakonsumentow.pl, a także miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów oraz wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi