Cztery dni przed podpisaniem kontraktu z firmą doradczą Kearney zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej dostał opinię prawną. Wynikało z niej, że ominięcie przetargu będzie możliwe, ale tylko po wykazaniu konkretnych przesłanek. Autor dokumentu zastrzegł przy tym, że nie jest ekspertem od bezpieczeństwa państwa. 25 listopada 2024 r. JSW podpisała umowę wartą do 35,6 mln zł netto bez żadnego przetargu, a uzasadnieniem miało być właśnie bezpieczeństwo państwa.
Dziś wiadomo, że Prezes Urzędu Zamówień Publicznych uznał tę decyzję za złamanie prawa, a Krajowa Izba Odwoławcza w pełni podzieliła jego stanowisko. Kulisy kontroli opisał serwis Zero.pl. Wyniki trafiły już do śledczych, którzy wspólnie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego badają, czy członkowie ówczesnego zarządu i rady nadzorczej nie dopełnili obowiązków.
Strajk górników i rosyjski sabotaż jako argument
Spółką kierował wtedy Ryszard Janta. JSW była w głębokim kryzysie, a cała grupa zamknęła 2024 r. stratą netto przekraczającą 7 mld zł. Doradcy mieli pomóc w przygotowaniu i wdrożeniu planu transformacji. Ich wynagrodzenie składało się z części stałej oraz zmiennej, uzależnionej od osiągniętych efektów.
Aby uniknąć procedury przetargowej, spółka powołała się na wyjątek dotyczący bezpieczeństwa państwa. Wskazywała na ryzyko protestów górniczych po ujawnieniu planu restrukturyzacji, przywołując strajk z 2015 r., oraz na możliwość rosyjskiego sabotażu wykorzystującego napięcia na Śląsku. UZP odrzucił oba argumenty. Urząd przypomniał, że legalny strajk jest podstawowym prawem pracowniczym, a ogólne ryzyko sabotażu nie może wyłączać spod ustawy dowolnego zamówienia.
Druga opinia prawna powstała po podpisaniu umowy
Jeszcze poważniej brzmi wniosek dotyczący dokumentów, którymi JSW broniła swojej decyzji. Według ustaleń opisanych przez Zero.pl urząd uznał, że spółka próbowała wprowadzić kontrolerów w błąd co do treści opinii prawnych. Pierwsza z nich, datowana na 21 listopada 2024 r., nie dawała jednoznacznej podstawy do pominięcia przetargu. Druga, na którą powoływała się spółka, została przygotowana dopiero w lutym 2025 r., czyli kilka miesięcy po zawarciu kontraktu.
Wątpliwości mieli także członkowie rady nadzorczej. Czterech z nich 2 grudnia 2024 r., tydzień po podpisaniu umowy, złożyło pisemne zdanie odrębne. W liście do wiceministra aktywów państwowych Grzegorza Wrony napisali: „My byliśmy przeciwko podjęciu uchwały o wyrażeniu zgody na zatrudnienie doradcy”. Przekonywali, że spółka ma własnych specjalistów od restrukturyzacji, a wydawanie dziesiątek milionów złotych na zewnętrznego doradcę jest marnotrawstwem.
| Umowa JSW z Kearney | Kwota |
|---|---|
| Maksymalna wartość kontraktu (netto) | 35,6 mln zł |
| Kwota sporna w pozwie Kearney | 12,4 mln zł |
Źródło: JSW, Zero.pl
Zobacz również:
BIZNES · 02.11.2026Orlen utknął z wielkim przejęciem. W tle spór z chemicznym gigantemŚledztwo w Białymstoku i spór w sądzie
Postępowanie prowadzi prokuratura w Białymstoku, a informacja o nim wyszła na jaw w lutym 2026 r. Jak podawał wtedy wnp.pl, powołując się na tvn24.pl, śledczy sprawdzają, czy procedury przetargowe pominięto celowo. Kearney miał przygotować plan, który zakładał poprawę efektywności wydobycia i optymalizację zakupów. Prokuratura potwierdziła wówczas, że wynagrodzenie za prace nad planem transformacji wynosiło 35,6 mln zł.
Śledczy badają również, czy pominięcie przetargu mogło pozbawić spółkę korzystniejszej oferty. Prokuratura przekazała Zero.pl, że wciąż gromadzi materiał dowodowy. Stanowiska UZP i KIO mogą mieć kluczowe znaczenie dla decyzji, czy byli menedżerowie usłyszą zarzuty.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Współpraca z doradcą skończyła się szybciej, niż planowano. 29 października 2025 r. JSW pod nowym kierownictwem wypowiedziała umowę, nie podając publicznie powodów. Kearney poszedł do sądu po niezapłacone faktury. Z raportu JSW opublikowanego we wrześniu 2026 r. wynika, że pozew wpłynął 7 sierpnia, a sporna kwota to 12,4 mln zł. Spółkę reprezentuje Prokuratoria Generalna, która wnosi o oddalenie powództwa w całości.
Spółka milczy o nazwiskach
JSW przekonuje, że rozesłała zapytania do kilku firm i negocjowała z tą, której ofertę uznała za najlepszą. Odmówiła jednak podania nazwisk osób, które zainicjowały i zatwierdziły decyzję, a także nazw konkurentów, liczby ofert i proponowanych cen. Powołuje się na tajemnicę przedsiębiorstwa i toczące się śledztwo. Spółka chwali się natomiast, że w sierpniu 2025 r. zidentyfikowała oszczędności na 1,857 mld zł, przy czym około 1,509 mld zł z tej kwoty pochodziło z cięcia planowanych inwestycji.
W tle sprawy pojawia się Piotr Wawrzynowicz, w 2005 r. pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego Donalda Tuska, przez trzy lata szef funduszu wyborczego Platformy Obywatelskiej. W październiku 2025 r. występował na konferencji branżowej jako przedstawiciel Kearney i mówił o rozwoju JSW. Spółka nie odpowiedziała merytorycznie na pytanie, czy brał udział w rozmowach z doradcą.
Kearney zapewnia, że działa zgodnie z prawem i współpracuje z właściwymi organami. Firma podkreśla, że nie świadczy doradztwa prawnego, w tym w zakresie zamówień publicznych. Według niej to klient decyduje, czy stosuje ustawę i jaki tryb wybiera, a doradca postępuje zgodnie z procedurą wskazaną przez zamawiającego. Szczegółów współpracy firma nie komentuje, powołując się na zobowiązania do zachowania poufności.
