Niemiecki gigant wypowiedział układy zbiorowe. Związki mówią o „wojnie z załogą”

W Wolfsburgu znów wrze. Volkswagen formalnie wypowiedział kilka układów zbiorowych obowiązujących w spółce Volkswagen AG, ze skutkiem na 31 grudnia 2026 roku, i odrzucił żądanie związku IG Metall podniesienia płac o 5 proc. Największy europejski producent aut chce renegocjować warunki wynagradzania swojej niemieckiej załogi, a money.pl pisze, że w praktyce może to oznaczać zamrożenie płac nawet do 2030 roku.

- Reklama -

Układy wypowiedziane, gwarancje zatrudnienia zostają

Jak informuje branżowy serwis Automotive World, wypowiedzenie obejmuje układy płacowe w Volkswagen AG, czyli w macierzystych zakładach koncernu w Niemczech. Z wypowiedzenia wprost wyłączono gwarancje zatrudnienia, które zgodnie z porozumieniem z grudnia 2024 roku chronią pracowników przed zwolnieniami przymusowymi do końca 2030 roku. Do czasu wynegocjowania nowych umów stare przepisy obowiązują z mocy prawa, więc na razie warunki pracy się nie zmieniają.

Obie strony uruchomiły tak zwaną klauzulę rewizyjną, pozwalającą otworzyć porozumienie na nowo, gdy jego założenia gospodarcze przestają przystawać do rzeczywistości. Pierwsze spotkanie odbyło się w Hanowerze, a rozmowy mają zostać wznowione pod koniec października. Serwis just-auto przytacza reakcję IG Metall, który działania zarządu nazwał wprost „wojną z załogą”.

Koncern tłumaczy się chińską presją cenową

Volkswagen przekonuje, że nie ma wyboru. „W ciągu ostatnich 18 miesięcy nastąpiła ogromna zmiana otoczenia gospodarczego przemysłu motoryzacyjnego” stwierdził cytowany przez Automotive World Arne Meiswinkel, szef kadr marki Volkswagen. Wskazał na chińskich producentów, którzy wchodzą do Europy z konkurencyjnie wycenionym eksportem i wywierają, jak to ujął, ogromną presję na ceny. Koncern chce szybciej wdrażać program oszczędnościowy znany jako Plan Przyszłości 2030 i obniżać koszty niemieckich zakładów.

Porozumienie z grudnia 2024 roku już było bolesne dla załogi. Przewidywało redukcję ponad 35 tys. etatów do 2030 roku poprzez wcześniejsze emerytury i odprawy, w zamian za rezygnację z zamykania fabryk. Pracownicy stracili część premii i świadczeń, a związek wycofał się z żądań podwyżek. Teraz IG Metall uważa, że załoga swoje już oddała, i domaga się 5 proc. podwyżki, na co zarząd odpowiada, że koszty ogólne muszą dalej spadać, a uzgodnione cięcia mają być zrealizowane w całości.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Polscy dostawcy patrzą na Wolfsburg z niepokojem

Spór formalnie dotyczy tylko niemieckich zakładów Volkswagen AG, ale jego stawka wykracza poza granice Niemiec. Grupa Volkswagena to jeden z największych inwestorów przemysłowych w Polsce, z fabrykami samochodów dostawczych w Poznaniu i we Wrześni, a setki polskich firm żyją z dostaw części, komponentów i usług dla niemieckiej motoryzacji. Każda runda cięć kosztów w koncernie przekłada się na presję cenową wobec dostawców, również tych znad Wisły.

Kierunek sporu będzie też sygnałem dla całej branży. Jeśli Volkswagen przeforsuje wieloletnie zamrożenie płac w czasie, gdy chińscy rywale zdobywają europejski rynek, podobnych ruchów można oczekiwać u innych producentów i w sieciach ich poddostawców. Dla polskich zakładów motoryzacyjnych oznaczałoby to dłuższy okres walki o marże, ale też szansę, bo przenoszenie produkcji do krajów o niższych kosztach pracy jest naturalną odpowiedzią koncernów na drogie niemieckie fabryki.

Na razie obie strony grają na czas. Wypowiedziane układy obowiązują do końca roku, a prawo utrzymuje je w mocy do chwili zawarcia nowych. Jeżeli jednak październikowe rozmowy zakończą się fiaskiem, Niemcom może grozić powtórka z przełomu 2024 i 2025 roku, gdy przez zakłady Volkswagena przetoczyły się strajki ostrzegawcze z udziałem blisko 100 tys. pracowników.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi