Bezrobocie ani drgnie. Ci pracownicy najczęściej tracą etaty

Co trzynasta osoba, która we wrześniu zgłosiła się do urzędu pracy, to sprzedawca. Na kolejnych miejscach listy nowych bezrobotnych są kucharze, fryzjerzy i mechanicy samochodowi. Resort pracy opublikował wstępne dane za wrzesień i wynika z nich obraz rynku, który zastygł: stopa bezrobocia od miesięcy tkwi w tym samym punkcie, choć w rejestrach przybyło przez rok ponad 42 tys. osób.

- Reklama -

908 tys. osób w rejestrach, o 42 tys. więcej niż przed rokiem

Według wstępnych danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stopa rejestrowanego bezrobocia wyniosła we wrześniu 5,8 proc. i nie zmieniła się w porównaniu z sierpniem. Taki wynik był zgodny z prognozami ekonomistów ankietowanych przez PAP Biznes. W urzędach pracy na koniec miesiąca zarejestrowanych było 908,3 tys. osób, o 1,2 tys. mniej niż miesiąc wcześniej.

Porównanie roczne wypada jednak gorzej. Bezrobotnych jest o 42,2 tys. więcej niż na koniec września 2025 r. Pracodawcy zgłosili do urzędów 38,1 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. To o 2,8 tys. więcej niż w sierpniu, ale o 3 tys. mniej niż przed rokiem.

Wskaźnik Wrzesień 2026 Zmiana
Stopa bezrobocia 5,8 proc. bez zmian wobec sierpnia
Zarejestrowani bezrobotni 908,3 tys. osób minus 1,2 tys. m/m, plus 42,2 tys. r/r
Oferty pracy w urzędach 38,1 tys. plus 2,8 tys. m/m, minus 3 tys. r/r
Najniższe bezrobocie 3,8 proc. woj. wielkopolskie
Najwyższe bezrobocie 9,3 proc. woj. warmińsko-mazurskie

Źródło: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, dane wstępne za wrzesień 2026 r.

Między Wielkopolską a Warmią różnica jest ponad dwukrotna

Rozpiętość między regionami pozostaje ogromna. W Wielkopolsce bez pracy jest 3,8 proc. aktywnych zawodowo, podczas gdy w województwie warmińsko-mazurskim 9,3 proc. Oznacza to, że mieszkaniec Warmii i Mazur ma ponad dwukrotnie większe ryzyko pozostawania w rejestrze niż osoba szukająca zatrudnienia w okolicach Poznania.

Resort sprawdził też, skąd przychodzą nowi bezrobotni. Najwięcej osób trafiło do rejestrów z handlu hurtowego i detalicznego, który odpowiadał za 13 proc. napływu, oraz z przetwórstwa przemysłowego z udziałem 12,2 proc. Kolejne 5,6 proc. stanowili pracownicy usług administrowania i działalności wspierającej. Jako powód utraty pracy badani najczęściej wskazywali zakończenie umowy na czas określony oraz porozumienie stron.

Sprzedawcy, kucharze i fryzjerzy zasilają rejestry

W grupie zawodów, w których we wrześniu zarejestrowało się ponad tysiąc osób, zdecydowanie prowadzą sprzedawcy z udziałem 7,8 proc. w całym napływie. Dalej są kucharze z wynikiem 2,6 proc., fryzjerzy z 2,1 proc. oraz mechanicy pojazdów samochodowych z 1,7 proc. W zestawieniu resortu znaleźli się też magazynierzy, ślusarze, pracownicy produkcji i budownictwa oraz technicy informatycy.

Charakterystyczny jest powód, dla którego Polacy w ogóle zgłaszają się do urzędów. Ubezpieczenie zdrowotne wskazało 40,2 proc. rejestrujących się, a pomoc w znalezieniu pracy 39,8 proc. Z rejestrów wykreślano najczęściej osoby, które podjęły zatrudnienie, rozpoczęły udział w programach aktywizacyjnych albo przez 90 dni nie skontaktowały się z urzędem.

Portale pracy notują czwarty miesiąc wzrostów

Nieco inaczej rynek wygląda od strony ogłoszeń. Jak pisze rp.pl, powołując się na raport firmy Grant Thornton, we wrześniu na 50 największych portalach rekrutacyjnych opublikowano ponad 269,4 tys. ofert pracy. To czwarty z rzędu miesiąc, w którym liczba ogłoszeń przewyższyła wynik sprzed roku, a trzymiesięczna średnia dynamika sięgnęła 3 proc.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Najszybciej rośnie popyt na zawody medyczne. Ofert dla lekarzy było blisko 1,9 tys., o 16 proc. więcej niż rok wcześniej, a ogłoszenia dla pielęgniarek i ratowników medycznych zwiększyły się o 13 do 14 proc. W IT wzrost wyniósł około 3 proc., przy czym specjaliści od cyberbezpieczeństwa zyskali 12 proc. Jedyny spadek, o 7 proc., dotknął prac fizycznych, w tym magazynierów oraz kasjerów, co autorzy raportu wiążą z automatyzacją w logistyce i handlu.

Więcej rekrutacji nie oznacza nowych etatów

Eksperci cytowani przez rp.pl studzą optymizm. Magdalena Marcinowska z Grant Thornton zwraca uwagę, że sama liczba ogłoszeń nie pokazuje, czy firmy tworzą nowe miejsca pracy, czy jedynie uzupełniają wakaty po odejściach. „To ważne rozróżnienie: w drugim przypadku więcej rekrutacji może współistnieć ze stabilnym zatrudnieniem”, tłumaczy ekspertka.

Ekonomistka Maria Drozdowicz-Bieć z BIEC dodaje, że część rekrutacji wynika ze starzenia się społeczeństwa i odchodzenia na emerytury roczników wyżu demograficznego, a Polska przestaje być krajem o niskich kosztach pracy. Pewne sygnały poprawy niesie za to barometr ManpowerGroup na czwarty kwartał: zwiększenie zatrudnienia planuje 32 proc. firm wobec 28 proc. rok wcześniej, a cięcia zapowiada 15 proc. wobec 18 proc. poprzednio.

Firmy ratują się pracą dorywczą

Ostrożność pracodawców widać w strukturze zatrudnienia. Według danych platformy Tikrow, przytaczanych przez rp.pl, aż 70 proc. firm będzie w czwartym kwartale szukać pracowników dorywczych. Najczęściej planują to zakłady produkcyjne, wśród których odsetek sięga 79 proc., oraz handel i logistyka z wynikiem 65 proc. Jako główny powód 43 proc. przedsiębiorstw wskazuje wysoki koszt pracy, wylicza prezes Tikrow Krzysztof Trębski.

Po drugiej stronie rynku rośnie za to gotowość do zmian. Z lipcowego badania SW Research na próbie 750 osób wynika, że 40 proc. pracowników biurowych rozważa zmianę pracodawcy w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy, o 5 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Największą otwartość deklarują dyrektorzy, wśród których o odejściu w ciągu roku myśli 53 proc. Aktywnie pracy szuka jednak tylko 18 proc. rozważających zmianę. Rynek zastygł więc po obu stronach: firmy wstrzymują etaty, a pracownicy wyczekują lepszego momentu na ruch.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi