Przed drzwiami budynku zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka stanęła drewniana trumna z tabliczką „Protest”. Było to 26 października. Od tamtej pory przedstawiciele czterech działających w spółce związków zawodowych siedzą w sali konferencyjnej zarządu i nie zamierzają jej opuszczać. „Jesteśmy w budynku zarządu do odwołania i konkretnych ustaleń”, napisał w mediach społecznościowych Związek Zawodowy Górników w Polsce.
Teraz związkowcy podnoszą stawkę. Jarosław Niemiec ze Związku Zawodowego Przeróbki Mechanicznej zapowiada w rozmowie z money.pl, że górnicy mogą zastrajkować w najzimniejszym okresie zimy, by pokazać, że węgiel jest wciąż potrzebny. Jak dodaje, strajk może przyjść w nieoczekiwanym momencie. W pierwszym półroczu Bogdanka odpowiadała za 31 proc. dostaw węgla dla polskiej energetyki zawodowej.
Płace stoją od dwóch lat
W kopalni pracuje około 5 tys. osób. Związkowcy twierdzą, że mimo porozumienia płacowego wynagrodzenia są zamrożone od dwóch lat. Średnia pensja z premiami, w tym barbórkową, wynosi według nich 13,3 tys. zł brutto. Załoga chce podwyżki o 500 zł.
Spór płacowy to jednak tylko część konfliktu. Protestujący domagają się przede wszystkim konkretnych decyzji w sprawie przyszłości kopalni i bezpieczeństwa zatrudnienia. 4 listopada ich przedstawiciele mają pojechać do Ministerstwa Aktywów Państwowych, by przygotować grunt pod dalsze rozmowy.
Resort już wcześniej wskazał terminy. W piśmie opublikowanym przez związkowców ministerstwo poinformowało, że 18 listopada zbierze się rada nadzorcza Bogdanki. Dzień później, 19 listopada o 11:00, w budynku zarządu kopalni ma się odbyć spotkanie strony społecznej z radą nadzorczą, zarządem spółki i zarządem Enei. Tematem mają być bieżąca działalność, planowane inwestycje i perspektywy wydobycia.
Z 264 mln zł zostało 5 mln zł
Za niepokojem załogi stoją liczby. W pierwszym półroczu 2026 r. Bogdanka wypracowała, według wstępnych danych spółki, zaledwie 5,1 mln zł zysku netto. Rok wcześniej w tym samym okresie zarobiła na czysto około 264 mln zł. Przychody wyniosły 1364,2 mln zł, EBITDA 113 mln zł, a zysk operacyjny zaledwie 7,2 mln zł.
Co istotne, kopalnia nie sprzedała mniej węgla. Sprzedaż wyniosła 4,06 mln ton, o 1,3 proc. więcej niż przed rokiem, a produkcja przekroczyła 4,38 mln ton. Spółka tłumaczyła słaby wynik przede wszystkim niższymi cenami węgla na rynku krajowym. Według Jarosława Niemca Bogdanka sprzedaje dziś węgiel po około 310 zł za tonę, a rentowna byłaby przy cenie 400 zł.
Na problem zwracała uwagę już we wrześniu posłanka Bożena Lisowska. W interpelacji do ministra aktywów państwowych ostrzegała, że w 2028 r. spółka może wykazać stratę operacyjną. Przypominała, że ceny węgla energetycznego spadły w 2025 r. o około 20 proc., a kontrakty z Eneą oznaczają kolejną obniżkę o około 15 proc. w 2026 r.
Wydobywa taniej niż śląskie spółki
Paradoks polega na tym, że Bogdanka wydobywa znacznie taniej niż śląscy konkurenci. W 2024 r. koszt wydobycia tony węgla w przeliczeniu na węgiel umowny wynosił w lubelskiej kopalni około 605 zł. W Polskiej Grupie Górniczej przekraczał 960 zł, a w Jastrzębskiej Spółce Węglowej sięgał 1040 zł. To koszt o około 36 proc. niższy od średniej krajowej.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Spółka | Koszt wydobycia tony węgla w 2024 r. |
|---|---|
| JSW | około 1040 zł |
| PGG | ponad 960 zł |
| Bogdanka | około 605 zł |
Źródło: money.pl, koszt w przeliczeniu na tonę węgla umownego
Mimo to pieniądze publiczne płyną gdzie indziej. Jak wskazywała Lisowska, dotowane spółki górnicze otrzymały w 2025 r. ponad 9 mld zł, a Bogdanka nie dostaje takiego wsparcia. Spółka musi się utrzymać z ceny, jaką płaci jej główny odbiorca.
Państwowy właściciel jest też głównym klientem
Tym odbiorcą jest Enea, która ma 64,57 proc. akcji Bogdanki i sama jest kontrolowana przez Skarb Państwa. Spółki z Grupy Enea odpowiadały w 2025 r. za 81 proc. przychodów kopalni. Cena węgla ustalana w kontraktach z energetycznym właścicielem w dużej mierze przesądza więc o wyniku Bogdanki.
Związkowcy przekonują, że kopalnia mogłaby wydobywać nawet 12 mln ton rocznie zamiast obecnych około 8 mln ton, ale wymaga to inwestycji. Przygotowanie nowej ściany wydobywczej trwa dwa lata. Złoża nie są problemem. Spółka ma cztery koncesje, z których najdłuższa obowiązuje do końca 2065 r., a zasoby operatywne szacuje się na około 390 mln ton, czyli na prawie 50 lat wydobycia. Koncesja na główne złoże „Bogdanka” wygasa jednak 31 grudnia 2031 r.
Związkowcy krytykują przy tym import. Według Niemca węgiel z zagranicy trafia do Gdańska po około 550 zł za tonę i jest gorszej jakości. Minister energii Miłosz Motyka zapewniał w rozmowie z wnp.pl, że nie widzi ryzyka niedoboru węgla dla systemu energetycznego, choć dostawy z Kazachstanu zostały zakłócone na rosyjskiej infrastrukturze kolejowej i portowej. Branża górnicza wykonała już 106 proc. tegorocznego planu wydobycia, a do końca roku zostały dwa miesiące, jak podaje związkowiec Bogumił Tyszkiewicz.

