Używany laptop za 1500 zł, markowa kurtka za 1200 zł albo rower za 2000 zł. Każdy taki zakup od osoby prywatnej oznaczał dotąd wizytę w urzędzie skarbowym, wypełnienie deklaracji i zapłatę podatku, o czym większość kupujących na Vinted czy OLX nie miała pojęcia. Sejm uchwalił, a prezydent podpisał nowelizację, która podnosi limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych z 1000 zł do 3000 zł, jak pisze forsal.pl. Poniżej tej kwoty kupujący nie zapłaci podatku i nie złoży żadnej deklaracji.
Zmiana dotyczy zakupów rzeczy ruchomych od osób prywatnych, a więc dokładnie tych transakcji, które miliony Polaków zawierają na platformach z rzeczami z drugiej ręki. Chodzi o odzież, elektronikę, meble czy sprzęt AGD. Obowiązek podatkowy przy takich umowach spoczywa wyłącznie na kupującym, nie na sprzedającym.
Limit z 2001 roku w końcu urósł
Dotychczasowy próg 1000 zł obowiązywał od 2001 r. i przez ćwierć wieku nie był waloryzowany. W tym czasie, jak wylicza resort finansów, ceny wzrosły o około 111 proc., a przeciętne miesięczne wynagrodzenie o 297 proc. W efekcie podatek pomyślany jako danina od droższych transakcji zaczął obejmować zwykłe zakupy używanej elektroniki czy ubrań.
Na papierze przepis wyglądał groźnie także dlatego, że kupujący musiał sam obliczyć podatek, wypełnić deklarację PCC-3 i zapłacić w urzędzie skarbowym w ciągu 14 dni od transakcji. W praktyce obowiązek ten był masowo ignorowany, a skarbówka nie miała narzędzi, by ścigać drobne transakcje. Formalnie jednak każdy, kto kupił na OLX używany telefon za 1100 zł, zalegał fiskusowi 22 zł.
Zobacz również:
BIZNES · 02.11.2026Rosyjski gaz znów popłynie do Europy? WSJ ujawnia plan Białego DomuKto i ile zapłaci po zmianie
Po wejściu w życie nowych przepisów podatek pojawi się dopiero przy zakupach powyżej 3000 zł. Stawka pozostaje bez zmian i wynosi 2 proc., przy czym liczy się ją od pełnej wartości rynkowej rzeczy, a nie od nadwyżki ponad limit. Zakup sprzętu za 3100 zł oznacza więc 62 zł podatku, a nie 2 zł.
| Wartość zakupu | PCC według starych zasad | PCC po zmianie |
|---|---|---|
| 800 zł | 0 zł | 0 zł |
| 1500 zł | 30 zł | 0 zł |
| 2500 zł | 50 zł | 0 zł |
| 3100 zł | 62 zł | 62 zł |
Źródło: obliczenia na podstawie ustawy o PCC, za forsal.pl
Trzeba przy tym pamiętać o dwóch pułapkach. Limit dotyczy pojedynczej umowy sprzedaży, więc wartość kilku rzeczy kupionych w ramach jednej transakcji się sumuje. Urząd skarbowy może też zakwestionować cenę z umowy, jeśli odbiega ona wyraźnie od wartości rynkowej, którą ustala się na podstawie przeciętnych cen podobnych przedmiotów z uwzględnieniem ich stanu i zużycia.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Skorzysta 390 tys. Polaków, budżet prawie nie straci
Ministerstwo Finansów i Gospodarki szacuje, że na zmianie skorzysta około 390 tys. podatników. Wyliczenie oparto na deklaracjach PCC-3 składanych w latach 2022 do 2024, w których podstawa opodatkowania mieściła się między 1001 a 3000 zł. Roczny ubytek wpływów budżetowych ma wynieść około 15 mln zł, co odpowiada zaledwie 0,36 proc. wpływów z tego podatku w 2025 r.
Dla sprzedających na platformach nowelizacja niczego nie zmienia, choć pośrednio może ożywić handel droższymi rzeczami z drugiej ręki. Osoba prywatna, która sprzedaje rzecz przed upływem pół roku od końca miesiąca, w którym ją kupiła, nadal powinna wykazać transakcję w zeznaniu PIT-36. Po tym terminie sprzedaż nie podlega podatkowi dochodowemu w ogóle.
Bez zmian pozostają też obowiązki samych platform. Vinted, OLX czy Allegro od połowy 2024 r. raportują skarbówce dane o aktywnych sprzedawcach na podstawie przepisów wdrażających unijną dyrektywę DAC7, przy czym okazjonalna sprzedaż zbędnych rzeczy z szafy pozostaje poza tym systemem. Nowy limit PCC domyka więc obraz, w którym drobny handel używanymi rzeczami przestaje interesować fiskusa, a pod lupą zostają ci, którzy robią na nim regularny biznes.
